Morderca, bandzior, zwykły człowiek. Oceńcie sami.

lipca 17, 2017
On?
Wielki malarz? Dzisiaj odczytujecie jego nazwisko na jakichś internetowych stronach, kupujecie albumy z jego obrazami i dajecie cioci na imieniny. Stał się gadżetem, pomiędzy Minionkami i Justinem Bieberem.

Co za błąd! W rzeczywistości nie chcielibyście stanąć przed nim w ciemnej uliczce. Talent i geniusz były formą choroby, z którą zmagał się do śmierci.

Do kogo należy video użyte w klipie Cypisa pt. "Kanikułeczki"?

lipca 16, 2017

Myślałem, że to już się powoli kończy, ale internautki i internauci jednak przeżyli wstrząs. Mój wpis o treściach zawartych na kanale niejakiego Cypisa czyli Cypisolo w tym momencie przeczytało już 107.000 osób. Nazywanie tam kobiet "zdzirami" i "szmatami lecącymi w kiblu na dwa ch**e" jest normą. A teraz pojawia się kolejne pytanie - skąd Cypis wziął video wykorzystywane w swoich klipach? Ja jestem pewien, że je kupił i jest OK. O tym poniżej.

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

lipca 14, 2017
kadr z klipu do utworu Cypisa "Ona jest szalona", źródlo oficjalny kanał Cypisolo na YouTube
Firma Gamellon, opiekująca się najpopularniejszym YouTuberami polskimi, przesłała mi propozycję współpracy z ich "podopiecznymi". Chodzi o zamieszczanie reklam na ich kanałach, wykup różnych product placementów etc. Wszyscy oni to idole młodych ludzi. W ofercie zawarty jest też kanał niejakiego Cypisa który wita wszystkie panie tekstami typu "z ciebie to jest kawał szmaty"...

John i Yoko. Sid i Nancy. Dwa wywiady w łóżku. Jedna tragedia.

lipca 08, 2017
John i Yoko. Nancy i Sid
Dwa zdjęcia z dwóch wywiadów z muzykami i ich partnerkami siedzącymi w łóżku. John Lennon i Yoko Ono. Sid Vicious i Nancy Spungen. Dwa światy, dwa inne zakończenia, jedna tragedia.

„Matrix” przestał być fantazją

lipca 03, 2017
"Terminator"
Niecały tydzień temu w polskich mediach zajmujących się nowymi technologiami pojawiła się wiadomość, która od razu nasunęła mi obrazy z "Terminatora" lub "Matrixa" rodem. Trudno mi powiedzieć, czy kiedyś nasze dzieci i wnuki będą mówiły o tym wydarzeniu. Jeszcze trudniej przewidzieć, czy będą to wspomnienia miłe, czy nasi potomkowie raczej rozmawiać o tym kryjąc się w podziemnych kanałach przed maszynami.


Moi koledzy po fachu skoncentrowani mocniej na Artificial Intelligence mówią, że na razie nic się nie stało i drwiąco się śmieją. Pozwolę się z tym nie zgodzić. No dobrze, ale o co chodzi?!

Gadające maszyny

Wirtualna Polska udostępniła informację o tym, że facebookowe boty zaczęły porozumiewać się same ze sobą, bez pośrednictwa człowieka. Dodatkowo, do porozumiewania się stworzyły własny, cyfrowy język, odmienny od naszego. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że boty w rozmowie ze sobą... udawały ludzkie techniki negocjacyjne, np potrafiły udawać zdziwienie.

OK, pewnie wielu z was nie wie o co chodzi. Nic dziwnego, bo technologia „bota” jest powszechna od nieco pół roku. W Toruniu pierwsze zastosowanie botów pokazał na festiwalu Tofifest 2016, team artystyczno-naukowy Instytut B61.

Upraszczając: boty to automaty osadzone w Messengerze (czacie) serwisu Facebook. Stworzono je, by zamiast ludzi (pracowników) odpowiadały klientom, kontaktującym się z profilami firm. Żeby nie trzeba było ich nieustannie programować, wgrano im systemy Sztucznej Inteligencji. Dzięki temu boty „uczą” się z rozmowy na rozmowę, jak coraz lepiej kontaktować się z człowiekiem.  Przewidywano, że boty nauczą się pewnej "samodzielności", ale to miało zdarzyć się „kiedyś”, nie "teraz".

I tu wraca głos informatyków i komputerowców. Pod tekstem Wirtualnej Polski krzyczą, że to panika pod publiczkę, a boty to tylko algorytmy, które nie umieją myśleć abstrakcyjnie.

A ja przypomnę, że człowiek "zaczynał się" od podziału jednej komórki gdzieś w Praoceanie i wtedy nikt nie sądził, że będzie samodzielnie pisał blogi. Dlatego popuśćmy wodze wyobraźni i połączmy istniejące już fakty.



Szwajcarskie włamanie

Kilka miesięcy temu serwis Niebezpiecznik.pl poinformował, że hakerzy z Rosji włamali się do komputerów drogiego hotelu w Szwajcarii. Włamali się i... zamknęli elektroniczne zamki w drzwiach wszystkich pokoi. Dopiero zapłacenie okupu pozwoliło hotelowi wrócić do normalności.

Hakerzy zamknęli zamki siedząc o tysiące kilometrów od Szwajcarii. Skoro potrafili zrobić to ludzie, to jakim problemem będzie to dla maszyn – botów „urodzonych” przecież w internecie? Sieć to ich naturalne środowisko, w którym umieją już same porozumiewać się ze sobą (informatycy próbują mi własnie zhakować bloga).

Jeżeli boty doprowadzą do perfekcji te swoje rozmówki, to co stanie im na przeszkodzie, by pewnego ranka zmienić nam świat na inny? Pomyślmy jak mógłby on wyglądać.


Skynet i Agent Smith

Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano, a smartfony nie działają, bankomaty milczą, studenci nie mogą zarejestrować się na zajęcia, a biznesmeni jak kupić biletu na samolot. Nie wiemy co się dzieje, bo media nie działają. Hotele mają zatrzaśnięte zamki, a miliardy różnych aplikacji, które bezmyślnie sobie instalowaliśmy, robi co im się żywnie podoba. Na ulicach chaos bo komputery samochodowe masowo dostają nakazy rozbijania się z pasażerami w środku o słupy i drzewa.

A przecież nic wielkiego się nie stało. Po prostu, myślące boty-maszyny przejęły internet... Skynet się aktywizował, pierwsi Agenci Smith wyszli na wirtualne ulice.



Pierwszy kro(cze)k?

OK, informatycy, odłóżcie klawiatury i myszki (swoją drogą grozić komuś myszką brzmi nie najlepiej). To tylko wyobraźnia. Chociaż... wyobraźnia to bardziej bujanie w chmurach, a w tym tekście rysuję raczej pewną drogę, jaką może pójść rzeczywistość. Rzeczywista rzeczywistość.

Może być tak, że pokojowo i spokojnie rozwiniemy technologię Artificial Intelligence oraz systemy botów. Że będą nas po wsze czasy grzecznie słuchały i pełniły nadaną im rolę służących Panu Człowiekowi.


Tylko, że jest feler. Sztuczna inteligencja, algorytmy rządzące np. Facebookiem i Google, to dzieła ludzi. Dzieło upodabnia się do Stwórcy, bo On tworzy je też na swoje podobieństwo. A jacy są ludzie? Zawsze, za wszelką cenę walczą o wolność. czemuż by nasze "dzieci" nie miałyby zjeść owoców z jakiegoś, nieznanego nam "drzewa wiedzy" i stać się samodzielnymi bytami?

W „Terminatorze” i „Matrixie” ludzkość ukrywa się pod ziemią, bo światem zawładnęły maszyny. Ich sztuczna inteligencja okazała się sprawniejsza od inteligencji ich twórców. W tych filmach ludzie nie walczą już o byt, ale w ogóle o istnienie gatunku.

W jednak, mimo drwin informatyków, mam wrażenie, że maszyny zrobiły pierwszy kroczek do wdrożenia tych filmowych wizji w życie.

Obsługiwane przez usługę Blogger.