Kobiety, nie bójcie się mieć opinii

Ten tekst powstał dla Expressu Bydgoskiego. Ukazał się tam jakieś dwa miesiące temu. Uznałem, że nie byłoby źle pokazać go na blogu. To plon wieloletnich obserwacji światka kultury. Tak właśnie myślę - kobiety nie bójcie się mieć opinii, chociaż to czasem kosztuje.
Ale jak wielka jest potem satysfakcja!

ta pani się nie boi (Królowa Elżbieta)

Najcięższą pracę w sferze kultury wykonują kobiety. Najcięższą i najbardziej efektywną jednocześnie, a to przecież nie jest aż tak jednoznacznie ze sobą połączone. Pracują dwa razy więcej od facetów, unikają lansu, stawiają na efekty. W efekcie zazwyczaj zyskują w tzw. „środowisku” jakąś „opinię”. Najczęściej nie najlepszą. „Wredna baba”, „kuta na cztery nogi” i tak dalej, aż do nieparlamentarnych zwrotów.
W moim felietonie chcę jednak nawoływać do tego, żeby kobiety nie bały się mieć „opinii”.
ta pani także (Anda Rothenberg, kuratorka sztuki)

Obraz kobiet, które sprawnie i bez dodatkowego hałasu zarządzają coraz większymi instytucjami i festiwalami, rodził się w mojej głowie z obserwacji. Zajmuję się zawodowo public – relations kultury i zawsze gdy trafiałem na organizatorkę wydarzenia lub Panią Dyrektor, było pewne że sprawy zostaną załatwione do samego końca. A do tego nie będzie taniego lansu, koniaczków, zbędnego „trzy kawki pani Halinko proszę”. „Opinie” na ich temat, krążące po mieście okazywały się niemal zawsze po prostu projekcjami wściekłego żalu ludzi, którzy myśleli, że „głupią babę” szybko okręcą sobie wokół palca i załatwią co chcą.

ta pani też się nie boi (Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie dr Agnieszka Morawińska)
To czysta obserwacja, nie gloryfikacja. Bo od gloryfikacji jestem daleki. Kobiety „en bloc”, wciąż boją się bowiem zaryzykować i „zdobyć opinię”. W społeczeństwo polskim - poza naprawdę wielkimi miastami - panuje nadal przekonanie, że kobieta nie powinna się wychylać. Nie powinna mieć „opinii” na mieście, zwłaszcza gdy opinia rysuje ją jako postać mało potulną i mocno samodzielną. Skąd to się bierze? Dlaczego
wciąż uważamy, że gdy facet – Pan Prezes czy Pan Dyrektor - ostro się z nami targują i stawiają na swoim, to jest w porządku. A gdy to samo robi Pani Dyrektor to jest już „wredną babą”?

i ta pani się nie boi (Hillary Clinton)
Nie zależy mi na rewolucji płci, która pogrąży męski ród w niepamięci. To chyba dosyć zrozumiałe, bo samobójcą nie jestem. Chodzi mi o to, że wolę pracować z osobami kompetentnymi i konkretnymi. Bez autopromocyjnych ciągot, nieodwołalnie wypaczających projekty, które prowadzą.

no i ta pani też nie ma stracha (Agnieszka Odorowicz, dyr. Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej)
Żal tylko, że tak niewiele kobiet rozumie, iż bycie twardym i konkretnym kobiecie przystoi tak samo jak mężczyźnie. Że nie powinny wstydzić się swojej, dobrze wykonywanej pracy. Każde działanie ciągnie za sobą oddźwięk. Jeżeli cokolwiek robimy, zawsze będą o nas „mówili” i zawsze będziemy mieli „opinię”
Najlepiej sformułowała to, wielorakiej pamięci, Margaret Thatcher: „Gdy chcesz coś usłyszeć poproś mężczyznę, gdy chce mieć coś zrobione poproś kobietę”.

Szanowne panie, nie bójcie się mieć „opinii”.

Obsługiwane przez usługę Blogger.