Clooney ratuje "polskiego" Rafaela.

Film "Obrońcy skarbów" wyreżyserowany przez George'a Clooneya już za kilka dni ma premierą na festiwalu Berlinale. Porusza rzadki temat - próbę ratowania przed zniszczeniem zrabowanych przez hitlerowców dzieł sztuki z całej Europy. Film w gwiazdorskiej obsadzie nagrodzony Oscarem George Clooney ("Spadkobiercy"), nagrodzona Oscarem Cate Blanchett ("Aviator"), nagrodzony Oscarem Matt Damon ("Tożsamość Bourne'a"), nominowany do Oscara Bill Murray ("Między słowami"), nagrodzony Oscarem Jean Dujardin ("Artysta") i nominowany do Oscara Bob Balaban ("Gosford Park"). Dla nas ważne, że Amerykanie dostrzegli też nasze, polskie utracone skarby sztuki. Bo to chyba właśnie nas Niemcy obrabowali najbardziej na świecie - ogółem, okupant niemiecki dokonał w okupowanej Polsce rabunku ok. 516 000 pojedynczych dzieł sztuki, o wartości szacunkowej 11,14 miliardów dolarów (według kursu z 2001).


Pod koniec trailera filmu, który tu zamieszczam, hitlerowiec pali miotaczem ognia legendarnego "polskiego" Rafaela z kolekcji Czartoryskich  "Portret młodzieńca". Do dzisiaj go nie odnaleziono, być może właśnie tak zginął jak widzą to filmowcy. Chociaż 2 lata temu ogłoszono sensację jakoby się odnalazł. Tylko dlaczego go... nie ma?


"nasz" Rafael

Film "Obrońcy skarbów" to Ekranizacja bestsellerowej książki Roberta M. Edsela, Lata II wojny światowej. Na polecenie Hitlera naziści grabią największe dzieła sztuki, wśród nich arcydzieła Michała Anioła i Leonarda da Vinci. Dekretem prezydenta Stanów Zjednoczonych kilku skromnych historyków musi przekształcić się w grupę agentów do zadań specjalnych i na własną rękę odnaleźć i ocalić zrabowane skarby kultury. Porzucają wszystko, czym do tej pory żyli i trafiają w wir działań wojennych...
Jeżeli spalą ich domy i bogactwa, to szybko je odbudują. Ale gdy zniszczą dzieła ich kultury, to przestaną istnieć, to tak jakby nigdy nie istnieli" - mądre słowa z amerykańskim filmie. Rzadka rzecz.
Obsługiwane przez usługę Blogger.