Jak usunąłem post przez papieża.

Wydawało mi się, że sprawa znieważenia/obrażenia/słusznego nazwania* (niepotrzebne skreślić) Papieża Franciszka przez Ewę Wójciak, dyrektorkę poznańskiego Teatru Ósmego Dnia, jest już starociem. W końcu minął od tego czasu już cały rok i emocje winny opaść. Myliłem się i to do tego stopnia, że przez papieża i Ewę Wójciak po raz pierwszy usunąłem cały post (+ wielka dyskusja) ze swojego profilu na Facebooku. Dlaczego?

Ewa Wójciak na spotkaniu podczas AST Klamra 2014, fot. Michał Kołosowski) dzięki uprzejmości festiwalu
Zaczęło się niewinnie, powiedzmy. Udostępniłem na FB nowy artykuł gazety wyborczej, ze być może Wójciak zostanie oskarżona przez prokuraturę o znieważenie głowy państwa i tym sam tym zacznie być ścigana prawem polskim. Sprawę większość z was zna. Jeżeli nie to możecie przeczytać o niej tutaj.
Udostępniony post opatrzyłem komentarzem, że brakuje już tylko postawienia Wójciak przed Inkwizycją. Bo moim zdaniem, niewątpliwie zły postępek Ewy Wójciak, spotkał się z niewspółmierną lawina plag jakie Polacy spuścili na głowę szefowej legendarnego teatru. "Papież by wybaczył, czemu my nie możemy" sądziłem i czekałem na posty z poparciem, a tu zaskoczenie! Wywołał je liczny, ale zgodnie piętnujący Wójciak, odzew moich facebokowych znajomych. Rozpoczęła się ostra dyskusja, niestety coraz bardziej personalna. Okazało się, że sprawa obrażenia kardynała Jorge Mario Bergoglio 13 marca 2013 roku wcale nie przygasła, ale wręcz wrze i rozpala Polaków. W ferworze walki słownej zaczęliśmy sobie

Więcej po kliknięciu >>>


nawzajem udowadniać kwestie niemalże podstawowe (sens wiary, znaczenie pojęcia „obrazić uczucia” etc.) i wyzywać od antyklerykałów lub ultrakatolików. Zdecydowałem by usnąć ten wpis, bo był zbiorem nieogarniętych emocji, a nie rozmową.


Papież Franciszek
Tymczasem pytanie jakie przewijało się w tej dyskusji jest bardzo ważne i mam wrażenie, że nie padła na nie wciąż odpowiedź. Mimo roku burzy nie ma odpowiedzi czy osoba publiczna na konkretnym stanowisku winna odpowiedzieć za nazwanie papieża „ch..em” przed polskim sądem czy nie?

Są też inne pytania.
Te pytania tak naprawdę są ponadczasowymi zapytaniami o to jacy jesteśmy? „Sprawa Wójciak” jest tu jedynie przyczynkiem. Problemem jest jak sądzę nasza polska tendencja do szybkiego „krzyżowania” ludzi, bez sprawdzenia czy „krzyżowany” jest winien. Tendencja do inkwizycyjnych metod – „my decydujemy co jest złe a co dobre i każemy według naszych norm”. Większość dyskutantów deklarowała, bowiem, że nie wie nic (lub niewiele) o życiorysie Ewy Wójciak. A to zmienia nieco postrzeganie tej sprawy. Dyrektorka jednego z najważniejszych teatrów alternatywnych Europy Środkowo - Wschodniej, istniejącego od 50 lat Teatru Ósmego Dnia jest wybitną postacią kultury polskiej. Śledzona  latami przez SB, uparcie tworzyła z zespołem nowoczesny, polski teatr alternatywny, będący dziś naszą wizytówką w świecie. Jak sama deklaruje, zna się z wieloma argentyńskimi twórcami, którzy bez cienia wątpliwości oskarżali kardynała Bergolio o współpracę z wojskowym reżimem w Argentynie (czy to słuszne oskarżenia? Historia pokaże).


Ewa Wójciak na spotkaniu podczas AST Klamra 2014, fot. Michał Kołosowski) dzięki uprzejmości festiwalu

Może dlatego, opierając się na swojej – nieznanej mi - wiedzy, Wójciak wcale się ze swoich słów nie wycofuje. Nie przeprasza. Będąc w połowie marca na festiwalu teatralnym Klamra w Toruniu deklarowała, że Franciszek do dziś jej „nie przekonał”. Że uważa jego wizerunek odnowiciela katolicyzmu, za dzieło PR-owców. Ale chyba nie ma co się dziwić. Na tym samym spotkaniu Wojciak powiedziała, że jako nastolatka chciała… być terrorystką i podkładać bomby by obudzić ludzi do walki z systemem komunistycznym. Całe życie szła pod prąd i taki był też jej teatr. Jeden wpis na Facebooku przesłonił 40 lat jej pracy i życia. „Ci wszyscy ludzie, którzy mnie piętnują  niewiele lub nic o mnie nie wiedzą i to strasznie trudne i smutne” – mówiła.  

Czy rok temu Ewa Wójciak zrobiła lapsus, zaliczyła wizerunkową wpadkę, czy może raczej zachowała się skandalicznie i złamała umowy międzynarodowe oraz prawo polskie? Czy jako chrześcijanie winniśmy jej wybaczyć, czy jako praworządni obywatele winniśmy raczej wezwać prokuratorów do szybkiego jej ścigania? Czy człowiek na jej stanowisku ma prawo tak mówić o przywódcy dużej religii?

Dyskusja na moim Facebooku nie odpowiedziała na te pytania. Bo trudno odpowiedzieć na pytania o to jakim jesteśmy narodem i ludźmi w dyskusji na forum social media. Na pewno historia zatoczyła jednak w tym wypadku koło. Sprawa z Facebooka powstała i w Facebook się obróciła (udostępniam bowiem ten wpis z bloga właśnie na FB). I tylko on jest na dzisiaj zwycięzcą.

Obsługiwane przez usługę Blogger.