Ten Teatr jest...

Widzowie ryczą ze śmiechu (...), ale tak naprawdę każdy myśli "cholera, a jak mnie trafi?"...

Dzisiejszy wpis nie będzie zajmował się sprawami bytu i sensu życia. Chociaż właściwie nieco kłamię. Piszę bowiem przy okazji nadchodzącej premiery sztuki "Parking" Teatru Jaworski w Poznaniu, a akurat w sztukach TJ znajdzie się sporo myśli o sensie życia, chociaż podanych w nieoczywisty sposób. 
Ach! Dla poszukiwaczy spisków i układów szybka informacja - "tak, nie jest przypadkiem, że twórca Teatru Jaworski i ja mamy to samo nazwisko. To mój brat jest". Dobrze, po tym ujawnieniu mogę wrócić do tekstu.

"aktorzy" TJ
"Gaśnie światło, na kartonowej scenie, z kartonowymi kotarami pojawiają się kartonowi aktorzy" - tak zaczyna się każdy spektakl TJ. Tak będzie też w sobotę, 2 kwietnia przy Grunwaldzkiej 22 w Poznaniu.
Piszę o tej premierze dlatego, że chcę zwrócić uwagę na wyjątkowość koncepcji TJ na tle polskiej sceny teatralnej. Teatr Jaworski to pierwszy w kraju teatr rysunkowy. Co to znaczy? Znaczy, że zamiast aktorów występują postaci narysowane na kartonie. Dla kogoś, kto idzie pierwszy raz na spektakl TJ-a taka
deklaracja to czarna magia i zazwyczaj nie wie co zobaczy. To zupełnie tak jak z pierwszą w życiu wizytą na spektaklu z nurtu teatru improwizacji. Kiedy kilka lat temu szedłem w Lublinie na spektakl grupy No Potatoes, nie miałem pojęcia co to impro. A wyszedłem zachwycony tym gatunkiem teatru na maxa. Podobnie jest z teatrem rysunkowym. Po spektaklu nie spotkałem nikogo, kto by nie "łyknął" tej koncepcji grania. Kartonowe ludki, animowane jak w teatrze kukiełkowym znanym ze scen z filmów o średniowiecznych targowiskach, uzupełniane są graną LIVE przez DJ'ów muzyką i zaskakującym elementem w postaci Narratora, który gra w sztukach TJ rolę równie ważną jak reszta elementów.


reżyser Paweł Jaworski i jego wierny Druch


Można by szukać dla tej formuły analogii w japońskim i chińskim teatrze (cienie!). Sam autor TJ  - Paweł Jaworski wskazuje na inspiracje holenderskim teatrem z kartonowych kukiełek z XIX wieku. Ale moja refleksja ze spektakli TJ jest inna. Inspiracje jakie są, takie są, ale treść jest na wskroś współczesna i mimo groteskowej szatki zewnętrznej, trafia w samo sedno naszych współczesnych problemów. Pamiętam pierwszą sztukę TJ, gdzie głównym bohaterem jest facet poszukujący pracy. Widzowie ryczą ze śmiechu kiedy kartonowy gość po raz setny, z durnego powodu jest odrzucany ze swoim CV, ale tak naprawdę każdy myśli "cholera, a jak mnie trafi?", albo co gorsza widzi na kartonowej scenie swoje przeżycia.

Nie widziałem "Parkingu", sam jestem ciekawy co kryje promocyjny plot spektaklu "Skomplikowana akcja, meksykański spleen, szkocki akcent i polska rzeczywistość, to wszystko czeka na Państwa w czeluściach tytułowego parkingu podziemnego!", ale myślę, że warto będzie to zobaczyć

Na koniec jeden żal malutki, Teatr Jaworski na stałe zagnieździł się w Poznaniu. Szkoda, że w nie został w Toruniu, ale trudno. Poznań to niewątpliwa bomba teatralna i matecznik masy świetnych scen. Ciekawe jak w tym szaleństwie form teatralnych odnajdzie się "pierwszy polski teatr rysunkowy".

Pan Narrator (tu: dr Marcin Czyżniewski)
teatralny "tapper" - DJ LIVE
publika na spektaklu TJ

Obsługiwane przez usługę Blogger.