Demokracja jest kobietą. #JarryNaTemat

grudnia 21, 2015
Sądzicie, że w Sejmie trwa walka partii i wizji Polski? Błąd. To co się dzieje w tej chwili w polityce polskiej, to nie gra polityczna. Nie zmagania orientacji "konserwatywnych" z "lewicowymi". To ostatni zryw podrażnionej w swym ego męskiej, brutalnej siły, przeciw kobiecej wrażliwości. Tej wrażliwości, która zaczynała dominować w Polsce. 

Eugene Delacroix „Wolność wiodąca lud na barykady”, 1830 • wikipedia
Ta szarpanina o władzę tak naprawdę jest konfliktem typowego polskiego "domowego macho", który "lepiej wie" z otwartą na świat i słuchającą ludzi polską kobietą. On uważa, że rodzina ma go słuchać

40 km oceanu (felieton)

grudnia 14, 2015
W Toruniu myśli się już tylko o świętach, a tymczasem w Bydgoszczy trwa walka o Uniwersytet Medyczny. Sprawa jest dla Torunian dosyć istotna. Bydgoski Uniwersytet miałby bowiem zostać utworzony na bazie obecnego Collegium Medicum, które jest częścią toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. 
 
Katedra w Toruniu vs. Katedra w Bydgoszczy...


Czy Bydgoszczanie mają rację, żądając od Torunia "oddania" medycyny? 11 lat temu, bydgoska

Śmierć w pociągu a smartfon

grudnia 06, 2015
tak blisko...
Pod żadnym pozorem nie należy uciekać przed współczesnością. Zresztą komórki, smartfony, tablety to już nie "nowoczesność", a zwykła "współczesność". Wkurza mnie gdy słyszę narzekania, że "ci młodzi wiecznie zapatrzeni w ekrany". To jest dla nich normalne środowisko, nie ma się czym oburzać.

Śmierć Luwru

listopada 27, 2015
Życie wokół nas dostało przyspieszenia. W mediach, specjaliści od PR – a więc z mojej branży – coraz głośniej mówią, że PiS zwolnił swoich pijarowców, którzy tak ładnie poprowadzili im kampanię wyborczą. Partia Jarosława Kaczyńskiego dokonuje bowiem od kilkunastu dni cudów niezgrabności medialnej. A szkoda, bo jej wizerunek w ostatnich miesiącach budził podziw fachowców.

w tle piramida Luwru, z przodu komunikat o zamknięciu muzeum dla zwiedzających

Wiadomo było, że świeżo upieczona opozycja szybko zaatakuje nowy rząd. To było jasne i stało się. Taka rola opozycji. Dla rządzących szczególnie trudną sytuacją staje się, gdy jeden z ich ekipy „podkłada się” koncertowo. Tak zrobił minister kultury Piotr Gliński. W trzy dni zdetonował trzy bomby. Na antenie TVP Info skrzyczał dziennikarkę i powiedział, że „zrobi z tą stacją porządek”. Zagroził cofnięciem dotacji dla Teatru Polskiego we Wrocławiu za sztukę, której nie widział. No i nominował na wiceministra kultury Jacka Kurskiego. Trudno wskazać, którą akcja jest gorszym posunięciem PR-owskim, bo każda będzie na pewno na długie lata ozdobą wykładów na uczelniach, jako przykład „jak robić nie należy”. Nie oceniam tu politycznego wydźwięku. Walka rządu i opozycji jest, była i będzie. Szkoda jednak, że ta walka zaczyna się od najbliższego mi resortu kultury. 

A kultury właśnie w tej chwili trzeba szczególnie bronić. Bo Państwo Islamskie pokazało niedawno „gdzie ma” naszą kulturę. Europejską, humanistyczną, wolną. Po paryskich zamachach po raz pierwszy od dekad zamknięto na kilka dni Luwr. Świątynia sztuki, dom dla „Mony Lisy” Leonarda, uległa bandytyzmowi fanatycznych morderców. Kultura to delikatny materiał. Jedwab dający naszemu życiu piękno. Wchodzenie na ten jedwab z wojskowymi lub ideologicznymi butami zawsze kończy się jego zniszczeniem.

Może ktoś woli chodzić w szorstkich mundurach. Ja wolę jedwab.


Felieton ukazał się w tygodniku Toronto, 27 listopada 2015

Diss na niepodległość

listopada 18, 2015
Święto niepodległości. Piękny dzień, piękna rocznica. Umowna, bo np. w Toruniu i Bydgoszczy ta niepodległość przyszła prawie dwa lata później. Nie chcę zajmować się marszami i przepychankami politycznymi. Owszem, można się grzebać w polityce. Ale na przykład wielu ze zdziwieniem by odkryło, że Piłsudski - wg ich dzisiejszych norm - był ówcześnie klasycznym lewakiem. To uczy jak beznadziejnie głupie jest przyklejanie łatek, szufladkowanie. 
Uchodźca, to terrorysta. Krytykujący katolicyzm, to antychryst. Wspierający Radio Maryja to faszysta. I tak dalej.

Od wczorajszej nocy wszędzie pojawia się "pacyfka" z wpisaną w środek wieżą Eiffla - symbolem Paryża. Ale pacyfizmu już chyba nie będzie.Twitter
Nasza niepodległość, aż ocieka klejem z różnych świeżo przylepionych łat. Gdy na mnie i to co robię, współtworzę, ktoś pluje na forum internetowym, to ścieka - nomen-omen - po mnie jak po przysłowiowej kaczce (może lepsza byłaby w okolicy 11 listopada gęś, ale jestem konserwatywny w powiedzonkach).
Prawdziwa groza czai się gdzie indziej. Przy niej polityczne łatki, plwociny radykałów, to drobiazg. Folklor. Grozę budzą we mnie łaty przyklejane przez dzieciaki innym dzieciakom. Klejone już nie na plecach, ale bezpośrednio na twarzach. Produkowane w internecie na facebookach, instagramach, snapchatach. To tylko portale w internecie, narzędzia. A narzędzia są takie, jak ich używamy. A dzieci używają ich bezlitośnie. Kiedyś outsidera obśmiewała cała klasa. Jakieś 20 osób. Dziś - 10, 20 tysiecy internautów. Każde ośmieszenie odbija się milionowym echem. Wykorzystajmy naszą niepodległość do powstrzymywania tego trendu. Naszą dorosłość do tłumaczenia, że "dissowanie" to nie jest fajna zabawa. Że nie oni istnieją dla facebooka, ale facebook dla nich. Wtedy wychowamy nowe pokolenie ludzi niepodległych, wolnych wewnątrz.

Tekst ukazał się w tygodniku Toronto, 11 listopada 2015

OK, przegrałem. Paryż to pokazał

listopada 15, 2015
Niestety. Żałuję, ale to co się stało w Paryżu pokazuje jasno: nie dogadamy się z "ludźmi Allaha". Ryzyko związane z bezwarunkowym przyjmowaniem masy uciekinierów, "uchodźców" z Afryki i Bliskiego Wschodu jest zbyt duże. Mówię to ze smutkiem - przegrałem. Nie wstydzę się swojej wiary w ludzi, ale nie jestem sam na świecie. Nie mam moralnego prawa do narażania innych.

Od wczorajszej nocy wszędzie pojawia się "pacyfka" z wpisaną w środek wieżą Eiffla - symbolem Paryża.
Ale pacyfizmu już chyba nie będzie.•Twitter
Co tu dużo mówić, nie chcę paktować z ludźmi, którzy w imię Boga (!?) strzelają z kałachów do widowni na zwykłym koncercie. Chciałbym się mylić, ale widzę, że na dziś nie jesteśmy w stanie wykryć, czy dany człowiek, który mówi, że jest uchodźcą - naprawdę nim jest.
Bardzo chciałbym wierzyć, że się mylę. Może jednak nasz kraj ma mechanizmy, które pozwoliłyby

Łodzianie to menele? Czy o to chodziło Lindzie?

listopada 13, 2015
Bogusław Linda zawsze znany był z ostrego, bezkompromisowego sposobu przedstawiania swoich poglądów. Kiedy jednak ostatnio nazwał Łódź "miastem meneli", wybuchła afera na cały kraj, a Lindy na planie musieli zacząć pilnować ochroniarze. Warto jednak przeanalizować dokładnie jego wypowiedź. Wnioski mogą być bardzo różne.

O co poszło? Wszystkiemu winien nowy film Andrzeja Wajdy, "Powidoki". Bogusław Linda gra w tej produkcji głównego bohatera - Władysława Strzemińskiego. Ten wyjątkowy twórca, zwany jest "ojcem polskiej awangardy". 


Ścisłe centrum miasta, róg Piotrkowskiej; fot. Michał Mańkowski / naTemat.plhttp://extra.natemat.pl/co-z-ta-lodzia
Bomba wybuchła w trakcie konferencji prasowej na planie filmu. Zapytany o ocenę Łodzi, Linda nagle wypalił: "Łódź filmowa umarła, nie ma co się oszukiwać. Kiedyś była tu wytwórnia, a

Festiwal moich marzeń

października 27, 2015
twarze Tofifest 2015: Peszek, Tchórzelski, Pantoliano, Sands, Dymna, Więckiewicz i inii...
W Polsce trwa kampania wyborcza. Wszyscy gorączkują się tym co powiedziała premier Kopacz, co ukrywa Jarosław Kaczyński, jak poradzi sobie "czarny koń" - Nowoczesna? Zagłosować pójdę, bo mamy w domu zasadę, że obywatel ma prawo i obowiązek wyrazić swoje zdanie w głosowaniu powszechnym. Tego samego dnia, 25 października wydarzą się dla mnie, dwie ważne rzeczy. 
Wybory oraz zakończenie 13. edycji toruńskiego festiwalu filmowego Tofifest. 

Współtworzę to wydarzenie od początku i mogę z czystym sercem powiedzieć, że ta edycja jest bardzo bliska wzorca "udanego festiwalu". Bardzo dobry program filmowy, goście, którzy mają nam do przekazania dużo mądrych słów. Jest też ważny dla mnie, społeczny wymiar: otwarte debaty, natury społeczno-politycznej, czyli o inwazji uchodźców na Europę oraz technologicznej - czy klasyczne kino zniknie za 15 lat? O to przecież chodzi w "robieniu kultury", by pamiętać zawsze o jej użyteczności dla zwykłego obywatela. Bawią mnie puste gadki o abstrakcyjnej "sztuce wyższej". Nie ma bowiem sztuki wyższej, od człowieczeństwa. Sztuka powstaje w rękach jednego człowieka dla drugiego człowieka. Bez odbiorcy, dzieło nie ma sensu. To rozumieją najlepsi filmowcy, tworząc swoje dzieła.

Na koniec o ostatnim elemencie układanki "festiwalu marzeń". Wolontariusze. Wspaniali młodzi ludzie, zadający kłam narzekaniom na młode pokolenie. Intensywni, energetyczni, profesjonalni. Znakomita młodzież. Jeżeli tylko nie wyjadą z polski, to mamy świetlaną przyszłość.

25-tego wybierzemy w jakim kierunku pójdzie Polska. Ale też jaki film, będzie najlepszy na Tofi. 

Idę na oba głosowania.


Felieton dla tygodnika Toronto 24.10.2015

Koniec Wielkiego Torunia?

października 27, 2015
Drodzy Torunianie. Zajęci swoimi, toruńskimi sprawami przegapiliście zapewne decyzję odchodzącego już Sejmu, dzięki której Toruń spadnie do II ligi polskich miast. Sejm w ostatnim głosowaniu zadecydował bowiem, że metropolie mogą być tworzone wyłącznie przez organizmy miejskie mające ponad 500 tys mieszkańców. Bydgoszcz +  okolice łapią się do tej stawki. Toruń + okolice są za małe. Nadal myślicie, że to mało ważne? Popatrzcie nieco poza granice naszej wsi toruńskiej.

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski ściska prezydenta Torunia Michała Zaleskiego. Można? Można.
Metropolie mają stać się bijącymi sercami polskiej gospodarki, kultury i nauki. Mają dyktować kierunki w jakich będzie szła Polska. Bezlitośnie ściągać największe dotacje budżetowe. Miasta, które będą poza metropolitarną Ligą Mistrzów, staną się "uzupełnieniem" dla wielkich. Sympatyczną II ligą, bez perspektyw na dynamiczny rozwój.
To nie jest złośliwość, tylko wielkie organizmy miejskie mają w skali Europy, świata, jakiekolwiek szanse na sukces. Pisałem o tym wielokrotnie, od wielu lat na moim blogu. Nie dziwi więc stanowcza reakcja i oburzenie prezydenta Zaleskiego. W końcu, w najgorszym dla nas wariancie, w oparciu o decyzję Sejmu za miedzą wyrośnie silna i prężna Metropolia Bydgoska. A do Torunia "metropolici" będą już tylko jeździli "na zwiedzanie" i na lody do Lenkiewicza. Proszę, uświadomcie sobie, że tak może się stać.
Pracuję w Bydgoszczy, poznałem Bydgoszczan. To świetni, kreatywni, zdolni ludzie. Torunianie też tacy są. Mimo dekad życia pomiędzy tymi miastami nie mogę zrozumieć dlaczego się nie dogadaliśmy? Dlaczego nie będzie metropolii bydgosko-toruńskiej?
No chyba, że nowy sejm przegłosuje wszystko od nowa. Wtedy mój felieton będziecie mogli ze spokojem wymazać z archiwum Toronto. Oby.


Felieton dla tygodnika Toronto 17.10.2015

Ta gazeta jest bezpłatna, tylko dla Ciebie drogi czytelniku

października 11, 2015
Cena bezpłatnej gazety jest zazwyczaj wprost odwrotna do ogromu wysiłku jaki wkłada w jej tworzenie zespół. Pytano mnie wiele razy czy „Toronto” ma szanse. Ma. I to duże.


Rynek mediów w Polsce przeżywa kulminację fali niszczenia ich niezależności. Kolejne redakcje wtłaczane są w ciasne ramki systemów korporacyjnych. Ujednolicane i pozbawiane przysłowiowych "jaj".

Około roku 2000 dotknęło to stacje radiowe. Formatowanie - rak na radiowym organizmie. Kto dziś pamięta Radio Toruń? Od 1992 do około 2003 istniało to piękne dziecko polskiej wolności, jaka wybuchła w latach 90. To nie było radio "od igły", a raczej splot dziesiątków różnych osobowości. Żadnej wspólnej playlisty, narzuconych, 45-sekundowych wejść. To było piękno wolnych mediów. Dziś Radia Toruń nie ma. Nie ma też wspominanej z nostalgią walki RT z Radiem Gra o każdy news toruński. Obie stacje stawiały sobie za punkt honoru, wyprzedzenie konkurenta. Rozumiem, rynek się zmienił, „kalkulacja finansowa” i tak dalej. Ale jest taki piękny tekst „i komu to przeszkadzało?”.

Potem walec wjechał do telewizji, zasypując ją licencyjnymi reality shows, które z „reality” miały tyle wspólnego co Tusk z Kaczyńskim. Do tego sklonowane seriale, z wciąż tym samym zestawem aktorów i bach! Po sprawie.

Ostatnie broniły się gazety, ale i na nie przyszła pora. Rzesze znakomitych dziennikarzy płaczą dziś, musząc pisać teksty o z góry określonej ilości znaków. Skrajną postać wynaturzenia przyjęły tabloidy. Zjawisko znane na całym świecie, więc nie ma co się dziwić, że i u nas istnieją. Istnieją bo my, obywatele chcemy posmakować czasem brudnej sensacji i poturlać się w czyjejś prywatności.

Po co o tym piszę? Bo pokładam w „Toronto” nadzieję. Widzę, że to fajny, kreatywny zespół. Że to także profesjonaliści. Intuicja mówi mi, że mogą nieźle namieszać w tym mieście. I tego im życzę. Nam życzę.

Felieton dla tygodnika TORONTO, 8.X.2015

"Jestem gejem" mówi ks. Charamsa. I rozbija watykańskie mury (#Jarry w #NaTemat)

października 04, 2015
Nowe NaTemat by Jarry

"Jestem gejem" mówi ks. Charamsa. I rozbija watykańskie mury

Nie jestem działaczem gejowskim. Ba, nawet nie jestem gender! Obrzydliwy ze mnie hetero. Ale dzisiaj moim bohaterem jest ksiądz Charamsa, który nie bał się i bardzo głośno powiedział "jestem gejem".

(...)

reszta tekstu tutaj

Ksiądz Charamsa ze swoim partnerem onet.pl

Mesjasz Narodów jest nagi. Runął mit polskiej tolerancji (#Jarry w #NaTemat)

października 04, 2015
Znowu doczekałem się lawiny hejtu, wyzwisk, plucia i kilku mądrych konkluzji. Wreszcie ktoś także
wyzwał mnie inaczej niż zawsze "Ty cyganie!". Dziękuję, przyjmuję! 706 udostępnień na FB mówi jednak o tym, że parę osób się ze mną zgadza. 

Mesjasz Narodów jest nagi. Runął mit polskiej tolerancji
W historii Polski zakończyła się pewna epoka. Mit Polski tolerancyjnej, "kraju bez stosów" runął w ostatnich dniach ostatecznie. Pokazaliśmy, że Polska – „Mesjasz narodów”, jest Mesjaszem nagim.

Uchodźcy. „Czarnuchy”, „brudasy”, „do gazu”, „uruchomić Auschwitz”, „kozojebcy”, „więcej takich ciężarówek ja ta w Austrii”. To już nie wstrząsa. Od kilku tygodni wszyscy...

(...)

Reszta tekstu: tutaj
 
Ulica w Aleppo, Syria, po przejściu walk. Na jej tle cytaty z polskiego facebooka nt. uchodźcówmontaż: facebook + internet

Skyway 2015, czyli sukces

września 10, 2015
Tegoroczny Skyway został dosyć drastycznie źle oceniony na licznych forach internetowych. Uznano go za „słabszy od poprzedniego”. Błędnie. Toruński festiwal światła 2015 zbliżył się wreszcie do swoich korzeni i zaproponował instalacje, które budzą umysł, a nie tylko oślepiają oczy jarmarcznym blaskiem.

instalacja "Chmura", Skyway 2015

Nie można przejść obok tak wielkiego wydarzenia kulturalnego, jakim jest Skyway, tym bardziej, kiedy ktoś zajmuje się głównie kulturą jak ja. Gdy przeczytałem, co przygotowano na Skyway 2015, przewidywałem jakie posypią się oceny. Przewidywałem to już nawet rok temu. Nie dlatego, że mam dar jasnowidzenia, ale z prostego rachunku prawdopodobieństwa i doświadczenia w produkcji wydarzeń kulturalnych. Po zeszłorocznej edycji nastąpił bowiem, nazwany tak przeze mnie, „efekt odstawienia kulturalnego narkotyku”

Powód – mega instalacja ze Skyway’2014 ma głównym deptaku miasta. Deptak – ulicę Szeroką - zmieniono wtedy w jedną wielką instalację. Jarmarczne, migające wrota i tunel ze światła. Wszystko wyższe od kilkupiętrowych kamienic stojących przy Szerokiej. Gdy dajesz komuś

Jak Duda z Komorowskim ośmieszyli Owsiaka (#Jarry w #NaTemat)

września 09, 2015
Gruba awantura się zrobiła. Dawno nie udało mi się zdobyć takiej sympatii Rodaków. Moje ulubione komentarze:
"urbanem zajechało a może i goebelsem, choć tego ostatniego nie pamiętam".
"tytuł artykułu prawdziwie gadzinowski".
"Ludzie takiego pokroju jak autor tego idiotycznego tekstu kilkadziesiąt lat temu przekonywali że wszystkimu złu są winni żydzi".
"Tworzy się tutaj w tempie ekspresowym grupa cyrkowa. Ten koleś od artykułu bezapelacyjnie pierwszy klaun".
"przeciez po takim artykule facet powinien byc skonczony w srodowisku!"


Niestety nie wiem o jakim środowisku mowa, więc na razie nie skończę się. Wybór między Urbanem i Goebbelsem jest nienajlepszy, wezmę więc klauna. To neutralne i przynajmniej zabawne. Tak jak zabawne jest, że akurat ja, obwiniałbym o cokolwiek Żydów.

Przeczytajcie przyczynę tej "lawiny miłości".


Jak Duda z Komorowskim ośmieszyli OwsiakaW niedzielę 6 września odbyło się referendum, Zagłosowało ok. 7.5 procenta uprawnionych. Na organizację niepotrzebnego plebiscytu wydano ok. 100.000.000 zł. Tegoroczna Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała na ratowanie zdrowia Polaków 53 miliony zł. Komorowski i Duda pokazali Owsiakowi i dużej części narodu gdzie ich miejsce.

Od samego początku, referendum było bzdurą za wielkie pieniądze. Źle sformułowane pytania (na niektóre odpowiedziano już przed referendum), zero kampanii wyborczej, kompletny brak zainteresowania mediów. Ale za to mocni promotorzy. Były prezydent Bronisław Komorowski – pomysłodawca tego arcydzieła myśli politycznej i obecny prezydent Andrzej Duda – tak wielki wielbiciel tej idei, że...
(...)

Pełny tekst: http://jarryjaworski.natemat.pl/153929,jak-duda-z-komorowskim-osmieszyli-owsiaka

Ile nas kosztuje pocięty maczetą pseudokibic? (#Jarry w #NaTemat)

września 07, 2015
Kolejna odsłona mojej debaty z kibicami (?) kibolami (?)

To nie będzie tekst miły. Nie spodoba się pseudokibicom. Kilka dni temu w Łodzi kibole Widzewa najechali kiboli ŁKS-u. Ale tamci byli cwani i się przygotowali. Wciągnęli Widzewiaków w pułapkę i piątkę z nich pocięli maczetami, młotkami i bejsbolami, przy okazji masakrując ich samochód. Współczuję rannym, ale pytam też: ile nas, Polaków, społeczeństwo, kosztuje ten bandytyzm?

"Mieli pocięte ręce, nogi, głowy. Każda z nas próbowała tamować krew, zakładałyśmy opaski uciskowe. Rany był bardzo głębokie. Z niektórych krew tryskała tak, jakby ktoś lał ją ze strzykawki. Jeden miał rozcięte prawe ramię, mięśnie były przepołowione na szerokość 3 palców. Drugi miał wielką ranę z tyłu łydki. Było widać kości. Twarze całe we krwi..." - to relacja w Expressie Ilustrowanym, jaką zdały kobiety, które wybiegły pomagać zmasakrowanym w swoim samochodzie pseudokibicom. Taki był efekt jatki, do której doszło....

(...)

Reszta tekstu na NaTemat: http://jarryjaworski.natemat.pl/153123,ile-nas-kosztuje-pociety-maczeta-pseudokibic


Jedna z ustawek polskich pseudo-kibiców
Jedna z ustawek polskich pseudo-kibiców youtube.com



Partnerstwo prywatno-publiczne w kulturze. Skok w szarą strefę czy panaceum?

sierpnia 29, 2015
Dzisiaj będzie o koncepcji ważnej dla naszych kieszeni. Chodzi o ideę partnerstwa prywatno - publicznego w sferze kultury. Może wydawać się mało istotna dla naszej codzienności, ale to złudzenie. Wprowadzanie w życie PPP wiąże się bowiem oddaniem konkretnych kilku milionów złotych z naszych podatków, pod zarządzanie prywatnej fundacji lub stowarzyszeniu. I to niemal bez kontroli.

Kto uważa, że gospodarka to tylko fabryki i firmy, eksport-import, ten się myli. Kultura to także gospodarka. Dziesiątki tysięcy zatrudnionych, setki budynków, dziesiątki (bez)cennych zbiorów wartych miliardy złotych.


Wzorem PPP w gospodarce, rodzą się pomysły wprowadzania go w kulturze. Problem w tym, że "partnerzy" prywatni chcą, by partnerstwo było jednostronne (sic!). Najlepiej, by polegało na tym, że oni spijają śmietankę i błyszczą przed kamerami, a strona publiczna ładuje w projekt miliony złotych. Bez dokładnego przemyślenia wzajemnych relacji stron PPP w "gospodarce kulturalnej" grozić może powstanie "bardzo szarej" strefy.

JEDNA LINIJKA
PPP samo w sobie nie jest złe. Nie wplątując się w gąszcz prawnych terminów, z grubsza oznacza oddanie pewnych czynności – jak produkcja, budowanie, pełnienie usług – firmie prywatnej lub organizacji pozarządowej przez instytucję publiczną. Niestety, w Polsce mało kto zna zasady owego partnerstwa. Istnieją oczywiście rządowe regulacje – jak potężny dokument regulujący jego zasady, wydany przez Urząd Zamówień Publicznych.  Czytamy tam, że „cechą współczesnego systemu zarządzania publicznego jest przekazywanie przez administrację zarówno państwową, jak i samorządową, funkcji o charakterze publicznym podmiotom prywatnym”. O kulturze jest tam...

"Fakt" pokazuje zamordowaną dziewczynkę i wybucha festiwal obłudy (#Jarry w #NaTemat)

sierpnia 22, 2015
Znani dziennikarze dudnią "Fakt zszedł na dno dna". Internauci wyzywają na wszelkie sposoby redakcję. Znani felietoniści namawiają do "udostępniania na FB" ich felietonów o "Fakt-skandalu". Wybuchł festiwal obłudy.

Czy "Fakt" opublikowałby zdjęcie umierającej dziewczynki gdyby przewidywał, że mu to zaszkodzi? Nie.  


Redakcja "Faktu" widziała, że jeżeli zrobi coś takiego, to sprzedaż skoczy. Skoczą też rankingi cytowania, ruchu w sieci, odsłon strony "Faktu". A dlaczego? Bo tak naprawdę nas to jara. Możemy dotknąć czegoś strasznego, jednocześnie się nie bojąc, że nas to dotknie. Przecież to nie nasze dziecko pokazano w agonii. Możemy się na pokaz pooburzać i wyjść na...
(...)

Pełny tekst: http://jarryjaworski.natemat.pl/152277,fakt-pokazuje-zamordowana-dziewczynke-i-wybucha-festiwal-obludy

miejsce zabójstwa 10-letniej Kamilki, Kamienna Góra. źródło: onet.pl

Nie ma, nie ma wody na pustyni czyli Polska bardziej sucha od Sahary

sierpnia 16, 2015
Skwar lejący się od tygodni z nieba pokazał coś, co większość Polaków brała dotychczas za żart. Polska jest realnie zagrożona brakiem wody i idącą za tym katastrofą. Okolice Torunia i kujawsko-pomorskie szczególnie.

Wody coraz mniej... / rys. Jarry Jaworski / CC

Od ponad dekady słyszałem kątem ucha alarmujące wypowiedzi hydrologów, pojawiające się gdzieś na końcu materiałów o dorocznej, wielkiej powodzi. Stali przed kamerą TVN czy TVP i mówili jakieś niebotyczne dyrdymały. No bo zapraszano ich jako komentatorów materiału o powodzi, a oni jak zaparci wciąż o deficycie wody i wodnej klęsce jaka czeka Polskę. No to nikt ich nie traktował poważnie. Ja też.

Ludzie ekscytowali się kolejnymi wylewami Wisły koło Wilkowa, redaktorzy telewizyjni nakręcali psychozę strachu przed falą, która zaleje zaraz nasze domy i ulice. W tym amoku jakoś nikt nie miał takiej refleksji, że realnie, ten Wilków i okoliczna powódź to tragiczna, ale tylko kropka na mapie Polski. A plamami, nie kropkami, są rejony gdzie wody zaczyna spektakularnie brakować.
Nadszedł rok 2015. Od mega powodzi w 1997 (tej od piosenki Heya) minęło 18 lat. I okazało się, że

"Ch..a pamiętacie", czyli kibopatrioci (#Jarry w #NaTemat)

sierpnia 08, 2015
NaTemat.pl popełniłem tekst, za który na moim Facebooku dostałem pisemny wpier..l. Oczywiście z prawej strony. A szkoda. Poczytajcie.

Facebooka zdobywa ostatnio rysunek, który zamieszczam poniżej. Swój głos, równie mocny, dał też Projekt Warszawiak. Zgadzam się z nimi, bo muszę to w końcu powiedzieć głośno: nie chcę by pamięć Powstania Warszawskiego uosabiał jedynie stadionowy baran z odpaloną racą!
(...)


źródło: Facebook/Paczaizm.pl

Tej jesieni Blowek i Rezi zasiądą w Sejmie? (#Jarry w #NaTemat)

lipca 06, 2015
Zapraszam na moje NaTemat.pl. Tym razem o fali, która zmiecie polityków polskich, jeżeli w porę się nie opamiętają

Tej jesieni Blowek i Rezi zasiądą w Sejmie?

Wiecie kto to jest Blowek? Albo Rezi? Nie? A powinniście. To idole obecnych "wczesnych nastolatków". Dzieciaków w wieku od 8 do 14 lat. Drodzy politycy, przez nich możecie nie wejść do Sejmu. Serio. 
(...)
Reszta tekstu tutaj: http://jarryjaworski.natemat.pl/147451,jarryzukosa-tej-jesieni-blowek-i-rezi-zasiada-w-sejmie


Katowice, Spodek, marzec 2015. Młodzi fani czekają na wejscie na Intel Extreme Masters Poland
Katowice, Spodek, marzec 2015. Młodzi fani czekają na wejscie na Intel Extreme Masters Polandhttp://pl.intelextrememasters.com

Odszedł Mistrz Świata w Przytulaniu (#Jarry w #NaTemat)

czerwca 27, 2015
W telewizji burza. Rząd rozsypał się przez faceta o nazwisku Stonoga, po czym odrósł jak ogon jaszczurki (nomen-omen). Grecja bankrutuje, Włochy wpuszczają tysiące uchodźców do Francji, a ta ich wyrzuca. W tym tornadzie wydarzeń, w ciszy minęła czyjaś śmierć. Ważna śmierć, pięknego człowieka.

Wiem, że NaTemat to wielki portal polityczno-społeczny i zapewne nie jest dobrym miejscem na rozpamiętywanie osobistych spraw. Jeżeli to kogoś bulwersuje, proszę o przeskoczenie na dowolny post o Kukizie czy "skandalu" z ministrem prof. Zembalą. Bo ja napiszę o człowieku, którego zapewne nie znacie. (...)

Pełny tekst tutaj: http://jarryjaworski.natemat.pl/146155,odszedl-mistrz-swiata-w-przytulaniu 

Mistrz Świata w Przytulaniu•Jarry Foto Agency



Komorowski, Duda. Oddam swój głos za kulturę (#Jarry w #NaTemat)

czerwca 27, 2015
Znowu mieszam na NaTemat:

Drodzy kandydaci. Druga tura blisko, skorzystam z okazji i wystawię swój głos na przetarg. Przetarg między wami dwoma. Oddam głos za kulturę.

Cena: konkretny, możliwy do zrealizowania program dla polskiej kultury i polskich intelektualistów. Program, który wyciągnie nas z ostatniej pozycji na liście płac polskich zawodów i spowoduje, że kraj w końcu doceni nasze możliwości i wiedzę. A nam nie będzie wstyd przed... (...)


Światowej sławy teatr OPT Gardzienice - fotogram z przedstawienia "Oratorium Pytyjskie" w genialnym ujęciu fotografika Krzysztofa Bielińskiego•fot. Krzysztof Bieliński

Koniec Polski Tuska i Kaczyńskiego (#Jarry w #NaTemat)

czerwca 27, 2015
Minął pierwszy dzień nowej, innej Polski. Nie był nim sukces Pawła Kukiza 10 maja. Nie było zwycięstwo Andrzeja Dudy i porażka Bronisława Komorowskiego. Był nim 31 maja i pierwszy dzień istnienia NowoczesnaPL.




To bardzo symboliczny moment. Na naszych oczach kończy się znana nam od dekady "Polska dwóch Polsk". PiS-owskiej i Platformianej. Polski Tusk vs. Kaczyński. Polski nieustannej wojny i podziału na dwa osobne kraje.

Nadchodzi Polska wielokierunkowa. Polska, w której.... (...)

Szanowny przyszły Prezydencie Polski (#Jarry w #NaTemat)

maja 15, 2015

Nie musisz palić komisariatów (recenzja filmu "Ziggy Dust")

kwietnia 27, 2015
Kilka dni temu odbyła się w Toruniu premiera, dwóch nowych produkcji z Torunia rodem. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o jednej, czyli "Ziggy Dust" w reżyserii Ryszarda Kruka, człowieka, o którym pisałem wielokrotnie i wysoko cenię jego pasję dla kina (spokojnie, pamiętam o drugiej - "Workucie") . Co tu dużo mówić, "Ziggy" to zdecydowanie najlepszy film Kruka, znanego chociażby z nagradzanego na festiwalach "Taksówkarza". Opowieść o Zbyszku Cołbeckim jest wartka, zróżnicowana i ciekawa. Duża cegiełkę do sukcesu dokłada też bardzo dobry montaż Pawła Żydowicza. „Ziggy Dust” to także dla mnie pewne odkrycie. Z filmowego obrazu wyłania się postać głównego bohatera, który udowadnia, że można być niepokornym i wolnym, nie posuwając się do agresji.

Zbyszek Cołbecki na plakacie do "Ziggy Dust"
Zbyszek Cołbecki oto osobowość nieoczywista. Dla jednych kultowa, dla innych denerwująca. Dla

Wyciskarka do cytryn ojca Rydzyka (#Jarry w #NaTemat)

kwietnia 26, 2015
Ojciec Tadeusz Rydzyk niszczy właśnie kawałek polskiego krajobrazu. Buduje na przedmieściu Torunia, znanym jako Port Drzewny, kościół pod wezwaniem Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II. „Dzieło” to przypomina jako żywo swoim kształtem domową, wyciskarkę do cytryn. A tak niewiele było trzeba zrobić, alby powstała architektura z klasą. Bóg nie potrzebuje „domu”, ale skoro Mu go budujemy, to róbmy to sensownie.

Pełny teksty znajdziecie TUTAJ: http://jarryjaworski.natemat.pl/140615,wyciskarka-do-cytryn-ojca-rydzyka

A to sama "wyciskarka" w oryginale. Toruń, Stary Port, przy wylocie drogi nr 80 na Bydgoszcz


Uniwersytet imienia Pac-Mana w Toruniu

kwietnia 20, 2015
Zapraszam na mój dzisiejszy felieton z Gazety Pomorskiej.

Nowy logotyp UMK nie udał się uczelni i jego twórcom. Nie pasuje charakterem do profilu dużego, europejskiego uniwersytetu, a co najważniejsze – ma za nic zasady tworzenia logotypów, mających przecież identyfikować i wyróżniać oznakowaną nimi jednostkę.

stare logo vs. nowe logo

W czym rzecz? Stary, istniejący od dekad logotyp UMK był wizualną parafrazą Układu Słonecznego. Z wyraźnie zaznaczonym Słońcem oraz Ziemią i orbitującym wokół niej Księżycem. Jasne i konkretne skojarzenie wiodło do patrona UMK – astronoma Mikołaja Kopernika, „odkrywcy” Układu Słonecznego. Projektanci nowego logo postanowili pójść prostą drogą i dokonać stylizacji starego znaku. I moim zdaniem przegrali. Bo przerobiony na inną modłę znak, który nie jest szeroko

Gazeta "Zamach" w kioskach. Smoleńsk w wersji tabloidowej

kwietnia 10, 2015
Jarry Natemat.pl dzisiaj o... Smoleńsku.

Gazeta "Zamach" w kioskach. Smoleńsk w wersji tabloidowej
Czy można zrobić coś jeszcze bardziej absurdalnego niż dotychczas w kwestii katastrofy vel. "zamachu" w Smoleńsku? Można. Wydać "Zamach".


Okładka, plakat oraz "rozkładówka" pisma "Zamach"


Polskie media niebezpiecznie pikują w dół. Pisałem o tym tutaj. Ale czasami potrafią wręcz przebić dno i ustalić nowe kryteria pojęcia „etyka dziennikarska”. Tak jest z pismem „Zamach”, które pojawiło się w kioskach w tym miesiącu przypadkiem akurat w okolicach 5 rocznicy tragedii smoleńskiej. Śpieszcie się z zakupem, bo pismo może szybko odejść - ostatnie odczyty z czarnej skrzynki rządowego Tupolewa mogą zakończyć jego żywot. (...)

> cały tekst tutaj: http://jarryjaworski.natemat.pl/139237,gazeta-zamach-w-kioskach-smolensk-w-wersji-tabloidowej


Latkowski. Moskwa 13:15 (#Jarry w #NaTemat)

marca 30, 2015
Dobre kilka dni temu gruchnęła wiadomość o zwolnieniu Sylwestra Latkowskiego ze stanowiska redaktora naczelnego "Wprost". Latkowski jest już historią tego tytułu, ale wciąż nie wiemy, jak to się stało, że właśnie on ujawnił "aferę taśm kelnerskich", która już na zawsze będzie z nim wiązana. A może wiemy?
Moskwa. Koniec maja 2014, godzina 13:15. Jeden z ważnych budynków. W wielkim gabinecie.... (...)

Całość: http://jarryjaworski.natemat.pl/138127,latkowski-moskwa-13-15

25 marca czyli Tolkien vs Chrystus (#Jarry w #NaTemat)

marca 26, 2015
Zapraszam ponownie na mój blog NaTemat.pl. Od wczoraj możecie poczytać o dziwnym zderzeniu światów jakie miało miejsce 25 marca...

Frodo vs. Jezus

Dziwny dzień dzisiaj mamy. Przypadają na niego dwie fundamentalne dla naszej kultury daty. Dzień ustalenia początku "naszej ery" oraz dzień zniszczenia pierścienia Saurona przez Frodo Bagginsa. W mediach wygrywa Frodo. Chrystus jest mniej chwytliwy.

Cały tekst: http://jarryjaworski.natemat.pl/137699,25-marca-czyli-tolkien-vs-chrystus


Dziki tłum i pani Boznańska (prawie recenzja wystawy) (#Jarry w #NaTemat)

marca 19, 2015
Widziałem cud. I to faktycznie "cud nad Wisłą". Widziałem kolejkę po bilety na wystawę malarstwa w Muzeum Narodowym w Warszawie. Moja wiara w to, że jeszcze jacyś Polacy interesują się sztuką wzniosła się ku niebiosom. Za tym objawieniem stoi postać artystki wyjątkowej - Olgi Boznańskiej.

Reszta na natemat.pl:
http://jarryjaworski.natemat.pl/137075,dziki-tlum-i-pani-boznanska-prawie-recenzja-wystawy

Olga Boznańska, Portret młodej kobiety z czerwoną parasolką, 1888, Monachium, Kolekcja prywatna
Olga Boznańska, Portret młodej kobiety z czerwoną parasolką, 1888, Monachium, Kolekcja prywatna katalog wystawy w MNW

Jak Korwin-Mikke niechcąco zabił gazetę (#Jarry w #NaTemat)

marca 13, 2015
Witam w podwójnej roli. Od dzisiaj znajdziecie mnie także jako bloggera platformy blogowej Natemat.pl. Mój pierwszy post dotyczy dosyć głośnego wypadku wpadki medialnej


Jak Korwin-Mikke niechcący zabił gazetę 

Kilka dni temu Internet huczał informacją o wpadce jednej z największych polskich gazet, która przedrukowała kpiarsko-absurdalny internetowy ASZ Dziennik jako poważny news. A czas już najwyższy zatrzymać się i głośno zapytać – „gdzie do cholery idziesz dziennikarzu polski!?”.
(...)

Pełny tekst tutaj: http://jarryjaworski.natemat.pl/136485,jak-korwin-mikke-niechcacy-zabil-gazete

Disco Polo. The Powrót. (recenzja zjawiska)

lutego 28, 2015
Premiera filmu Disco Polo rozpoczęła lawinę. Jeszcze nie przetoczyła się nad naszymi głowami, ale już schodzi ze zboczy gór. Zboczy z wielkim napisem "Wieś tańczy i śpiewa, teraz także w twoim domu". Czego dowiadujemy się dzięki temu o nas? 


O "fenomenie" disco-polo mówiło się przez wiele lat. Ku radości osób mających jakikolwiek gust, disco-polo w ostatnich latach zniknęło z fal radiowych, okopując się na mało ważnych festynach gminnych. Wydawało się, że już nie wróci. A tu zaskoczenie. Film "Disco polo" Macieja

Chwalę się rodziną. Bo są powody!

lutego 24, 2015
Normalnie człowiek się czasem cieszy, że ma rodzinę. Kafka nominowana do Kobiety Roku w Toruniu, Paweł odnosi sukcesy swoim teatrem w Poznaniu. Pochwalę się nimi :) PS: na Kafkę jako Kobietę Roku możecie wysłać głos SMS NM.10 na numer 7248 

Kafka, żona moja, Jaworska vel Kobieta Roku
A tak ładnie o niej piszą: "Kafka Jaworska jest dyrektorką Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Tofifest i prawdziwym autorytetem w dziedzinie kinematografii".
A poniżej zobaczcie ją w specjalnej sesji fotograficznej dla miesięcznika Miasta Kobiet


Paweł udziela wywiadów po sukcesie "Parkingu" i "Śmietniska" TUTAJ.
A tak o nim piszą w mediach: "Ach - co to był za teatr... Mistrzostwo zabawy, śmiechu i refleksji. A wykonanie - palce lizać". FACEBOOK Poznań
„Parking” Teatru Jaworski jest znakomity, to smakowita groteska kryminalna dla smakoszy teatru, dla ludzi, którzy lubią kryminały, dobrą zabawę, komiks… „Parking” trzeba koniecznie zobaczyć" - Stefan Drajewski, Głos Wielkopolski.

"Gość Wieczoru", co za gość ;)
Tu Paweł gada dla portalu Kultura.poznan.pl
A niżej trailerek jego sztuki.

I na deser Kafka + Gwiazdy Tofifest film festival


Szizas, ale oni są fajoscy :)


Dlaczego ludzie śmieją się ze sztuki współczesnej

lutego 20, 2015
Wbrew głoszonym przez samych artystów teoriom, ludzie śmieją się ze sztuki współczesnej nie dlatego, że jej nie rozumieją, ale dlatego, że artystom wydaje się, że to robią jest sztuką.Wielu z nich dawno już przekroczyło granice pastiszu, nieudanej karykatury pojęcia "sztuka".

Marcel Duchamp:
R. Mutt 1917, ready-made
Zaczynam ten tekst z pełną świadomością, iż przez koneserów sztuki współczesnej zostanę uznany za oszołoma niegodnego lizać buty/klapki/trampki Wielkim Artystom. Nie zależy mi. Mam ten błąd w programie, że nie daję się niestety nabrać na hohsztaplerkę jaką urządzają różni ludzie pod pozorem robienia sztuki. Bezpośrednią inspiracją do tych przemyśleń stała się dla mnie lektura artykułu w Wysokich Obcasach Gazety Wyborczej, o artystce Laurze Pawela (Paweli? - niestety słaby jestem z gramatyki, a nie chciałbym urazić Artystki złą odmianą nazwiska).

Jak pisze autorka tekstu, Artystka otrzymała spory grant na realizację projektu w USA. W związku z tym wzięła swoją 3-miesięczną córeczkę i męża (więcej niż trzymiesięcznego) i ruszyła do Teksasu. Tam po drogach i bezdrożach, karmiąc dziecko wodą z kaktusów i skorupkami skorpionów (żarcik, wiem - marny. Ale jaka sztuka, takie żarty), podróżowała

Jesteśmy Indianami świata. Złoty papier toaletowy i strzały w Donbasie

lutego 14, 2015
Uwaga! Drastyczne fotografie +18
 
Marketerzy, PR-owcy, reklamiarze dwoją się i troją by wymyślić coś nowego, czego "na pewno potrzebujemy". By w wielkim euro-rezerwacie dla nas-Indian, panowała nadal błogość. A co zaproponowaliby ludziom walczącym w ukraińskim Donbasie?

papier toaletowy, pokryty 24-karatowym złotem

Kilka dni temu zdarzyło mi się trafić na pewien blog o marketingu oraz jednocześnie przeczytać Wysokie Obcasy. Blog jak to blog tego typu, stoi poradnictwem. To się najlepiej sprzedaje. Te zestawienia "10 tricków na Facebooku żeby mieć więcej lajków", "23 najlepsze programy do robienia sobie selfie". Moje zainteresowanie przyciągnął tekst o "5 najlepszych, darmowych programach do tworzenia grafiki" - nie dość, że najlepsze, to darmowe! Samo dobro. Sam tekst ciekawy, warto było zajrzeć.

Kilka godzin później do rąk wpadł mi, mocno już zleżały (wrzesień 2014) numer Wysokich Obcasów. A tam wywiad z dziennikarką Bianką Zalewską. Jako jedna z niewielu pracowała na pierwszej linii frontu w Ługańsku. Jej samochód prasowy ostrzelali rosyjscy separatyści. Efekt - kręgosłup złamany w 4 miejscach, otwarte złamanie obojczyka, złamania wszystkich żeber. Bianka mówi, że wróci bo o tych ukraińskich chłopakach i dziewczynach trzeba mówić światu.

(będę ten post przerywał wieloma fotosami - czasem drastycznymi), wiec jeżeli chcecie go przeczytać, cierpliwie przewijajcie, proszę).

Mówiła, że tam nie ma bohaterskich scen jak z filmów Marvela o Kapitanie Ameryka. Tak to wygląda z bliska, jak na tych fotosach.

ukraiński batalion Azov - przerwa w walce, styczeń 2015

Panie Putin, nie podoba mi się co pan robi (list dosyć otwarty)

lutego 08, 2015
Szanowny Pan
Władimir Putin
prezydent Federacji Rosyjskiej

Szanowny Panie. Wydaje mi się, że już czas jasno zażądać, żeby przestał Pan niszczyć kraj i naród, który doznał od was, Rosjan, tyle krzywd. Chodzi mi oczywiście o Ukrainę. Do napisania tego listu skłoniło mnie obejrzenie filmu "Povodyr" ("The Guide"/"Przewodnik") Olesa Sanina, ukraińskiego kandydata do Oscara. Opowiada on o tym co robiliście, jeszcze jako Sowieci z ZSRR, na Ukrainie. Jak wykańczaliście ostatki ukraińskiej kultury, tak by nie pozostało nic, co dawałoby Ukraińcom szanse na budowanie tożsamości narodowej. Nie będę się zagłębiał w treść filmu, znajdzie ją Pan na portalach filmowych. Są tam jednak dwa wątki, o których wspomnieć trzeba.


Oglądamy na ekranie zagładę kultury wolnych bardów, niewidomych śpiewaków - kobziarzy kozackich. To oni nucili od setek lat stepowe "dumki". Nieśli chłopom ukraińskim muzykę, radość i zadumę. Film pokazuje, jak pozbyliście się tego "nacjonalistycznego" ciężaru. Drugim wątkiem, dużo bardziej tragicznym jest Hołodomor - Wielki Głód. Film zapowiada jego nadejście. W latach 1932–193, w wyniku narzuconej przez Stalina i władze ZSRR kolektywizacji rolnictwa, zapanował gigantyczny głód. Zmarło od 3 do 7 milionów ludzi.

Zapyta Pan skąd taki rozrzut? Czy ja umiem liczyć? Ano rozrzut wynika z tego, że od pewnej chwili nie liczyliście już trupów. Skoro ludzie zjadali się nawzajem i obgryzali korę z drzew, a sadystyczne NKWD pilnowało, by nie zerwali nawet kłosa z pełnych zboża pól (bo plony obrodziły! Tylko zakazaliście ich zbierania), to liczba ofiar faktycznie jest trudna do ocenienia.
Powie Pan, ale przecież głód panował wtedy też na Syberii i W Kazachstanie! Cytat z Robert Kuśnierz, Ukraina w latach kolektywizacji i Wielkiego Głodu (1929–1933), Toruń 2005: "Nie ulega jednak wątpliwości, że Ukraina zajmowała szczególne miejsce na mapie głodu – miał tam największe rozmiary i pochłonął najwięcej ofiar" - koniec cytatu.

Wolicie o tym nie mówić. Od dekad walczycie z nazywaniem go "ludobójstwem". Ale niech Pan

Wykopali pamięć i przenieśli do parafii

lutego 01, 2015
Dwa średniowieczne krzyże pokutne zostały wykopane z miejsca w którym stały od stuleci i przeniesione pod lokalny kościół. Zdarzyło się to w gminie Żarów na Dolnym Śląsku. I co? Ano Polacy po raz kolejny dali pokaz ignorowania tradycji, które nie mieszczą się w ich horyzoncie religijnym. Co zabawne, uderzyli w tradycje... katolickie. 


Krzyże pokutne to unikatowy zabytek, typowy dla Dolnego Śląska. Znajdziemy tu ponad 400 takich obiektów. Pewnie niejeden z nas, spacerując po łąkach, lasach i górach dolnośląskich widział te niepozorne, kamienne krzyże stojące przy drodze. Niepozorne, ale czy wiecie, że z każdym z nich wiąże się jakaś konkretna, wielka tragedia? Zgodnie z tradycją średniowieczną stawiali je bowiem przestępcy w miejscu swojego występku, by przypominać o dokonanych przez siebie zbrodniach. Stawiali na mocy postanowień sądu. Były formą pokuty za gwałt, mord lub okaleczenie. Wyryte na nich ostrza włóczni czy miecze oznaczały narzędzie zbrodni. Stawiano je ku pamięci, uwadze i przestrodze potomnych. Miały również skłaniać przechodniów do modlitwy za dusze: zabójcy i

Ida antypolska. Ida antysemicka. Oscary - dla innych.

stycznia 21, 2015
Agata Trzebuchowska - filmowa Ida na spotkaniu podczas Tofifest
Na miejscu Akademii Filmowej już dzisiaj podjąłbym decyzję, o skreśleniu filmu Pawła Pawlikowskiego "Ida" z grona faworytów do Oscara. Po co mają szanowni Akademicy wikłać się w wojenkę wszystkich ze wszystkimi, jakże typową dla Polski i Polaków.

Piszę o tym, bo dziś, w przededniu uroczystego rozdania Oscarów, "prawdziwi Polacy" oznajmili, że "Ida" jest antypolska i zażądali wprowadzenia w filmie 6 zmian. To równie sensowne, jakby w dniu otwarcia mistrzostw w piłce nożnej zażądać wystawienia 6 bramkarzy, zamiast połowy drużyny.

Niebywała historia o wojnie bydgoskiego PKS i toruńskiej Arrivy

stycznia 16, 2015
Mam wątpliwą przyjemność podróżować ostatnimi laty z dużą częstotliwością autobusami PKS. Aby być dokładnym: PKS Bydgoszcz i niemieckiej firmy Arriva zawiadującej autobusami w Toruniu.

Wydawało mi się, że nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć ze strony wlokących się jak zdychający jeż, wygniecionych tysiącami pasażerskich sempitern autobusów dobieranych od Sasa do lasa. Aż nadszedł Pewien Dzień...

Stałem spokojnie na peronie dworca PKS w Bydgoszczy spoglądając na pokrywający go asfalt, przypominający jakością wiejską drogę w Królestwie Suazi. Nagle mój wzrok napotkał kolegę. Po miłym powitaniu wszczęliśmy rozmowę czekając na autobus PKS Bydgoszcz o 16.45. Nagle z megafonów gruchnęła zapowiedź, "autobus do Torunia odjedzie ze stanowiska 11 o 16.50". Zdziwiony zapytałem mego bydgoskiego kolegi, czy aby się nie pomylili, bo autobusy na tej samej linii, jadące co 5 minut to chyba jakiś błąd. Poza tym nie ma takiego kursu na tablicy odjazdów w środku dworca.

Otóż nie! Kolega zaznajomiony z tajemnicami PKS-u ujawnił mi, że bydgoski PKS usunął z tablic odjazdów wszystkie kursy realizowane przez toruńską Arrivę. Aby wsiąść w jeden z "toruńskich" autobusów trzeba znać ich rozkład jazdy z internetu na pamięć. W ten sposób codziennie z dworca bydgoskiego odjeżdża chmara autobusów-widmo, o których podróżni nie dowiedzą się z tablicy "informacyjnej" na dworcu.

A więc wojna!

Zaciekawiło mnie czy Toruń potulnie zwiesił uszy po sobie i przyjął bydgoski cios? i wtedy nastala jasność myśli. Przypomniałem sobie, że większość znanych mi autobusów PKS Bydgoszcz NIE ZATRZYMUJE SIĘ NA TORUŃSKIM DWORCU PKS! Stają przed dworcem, na ul. Odrodzenia i potem jadą na PKP Toruń Miasto lub na dalekie osiedle Rubinkowo. Czyli jednak jest odpowiedź.

"My wam zdejmiemy kursy z tablicy, no to my wam zakażemy stawać na naszym dworcu". Jak dodać do tego znakomity pomysł trwającej już wojny na bilety miesięczne  - PKS Bydgoszcz nie honoruje miesięcznych z Torunia, Arriva zaś miesięcznych z Bydgoszczy - to wyłania się obraz toczącego się po cichu wielkiego konfliktu.

Toruń z Bydgoszczą, Bydgoszcz z Toruniem walczą więc na autobusy. Ktoś kto w jedną stronę jedzie Arrivą, a w drugą PKS-em Bydgoszcz musi mieć dwa miesięczne, nie może wysiadać na dworcu w Toruniu lub nie wie kiedy odjeżdżają niektóre autobusy. Prawdziwa wspólna metropolia. pełne chwały, komunikacyjne BiT City!

Zastanawiałem sie nad jakimś rozsądnym podsumowaniem. Błyskotliwą myślą komentującą to kuriozum. "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" było zbyt oklepane. Zresztą nawet Bóg Kubie i sam Kuba Bogu nie potrafią zrobić tak na złośc jak Toruń Bydgoszczy i Bydgoszcz Toruniowi.

Czy to się kiedyś skończy?
Ależ tak. Wg prognoz demografów za 35 lat z obu miast ucieknie do lepszego życia ok. 130 tysięcy ludzi. Zapewne wtedy mająca 250 tys. mieszkańców Bydgoszcz będzie zbyt słaba i zostanie wchłonięta przez woj. Wielkopolskie, a 160-tysięczny Toruń stanie się częścią Pomorskiego. Albo Mazowsza, jak było setki lat temu.

I zniknie województwo, które najskuteczniej rujnują sami jego mieszkańcy. Dobranoc Państwu.

„Zo” – kobieta warta filmu

stycznia 03, 2015
Czy jedyna Polka-komandos, generał Armii Krajowej, legenda II wojny światowej warta jest filmu fabularnego? Życiorys generał Elżbiety Zawackiej wystarczyłby na kilka produkcji, tymczasem projekt jej filmowej biografii od kilku lat leży w szufladzie. Na razie w zastępstwie mamy most, pomnik i szkołę jej imienia. Ale z tym trudno będzie raczej wejść do kin.
 
Generał Elżbieta Zawacka
"Historia życia Elżbiety Zawackiej jest po prostu epicka. To materiał na bardzo duży film fabularny", „życiorys gen. Zawackiej to gotowy scenariusz, a ona sama jest gotową bohaterką. Tu nie ma większej roboty dla scenarzysty. Najwięcej pracy kosztowałaby go chyba konieczność rezygnacji z niektórych wątków”, "Film o pani Generał to konieczność i nie wyobrażam sobie, żeby nie powstał" - to tylko kilka wypowiedzi osób, które zapytałem o sens powstania filmu o Generał Zawackiej, pseudonim "Zo". Czy kiedyś będzie się jednym tchem wymawiało nazwy „Szeregowiec Ryan” i „Generał Elżbieta”? Wiele, wbrew pozorom, zależy od nas.

POCZĄTEK WSZYSTKIEGO Wróćmy do stycznia 2011 roku. Mijają dwa lata od śmierci pani generał. Dziennikarka Gazety Wyborczej w Toruniu, Natalia Waloch-Matlakiewicz ujawnia, że ruszył projekt filmowy, portretujący burzliwe losy wojennej bohaterki. Pomysł rodzi się w Fundacji im. Elżbiety Zawackiej, zajmującej się upowszechnianiem dorobku pani generał. Rozpoczynają się prace nad dokumentacją. Są wielkie plany - produkcja ma trafić do szkół i przybliżyć postać „Zo” młodemu pokoleniu. Powstają pierwsze wywiady z towarzyszami broni pani generał, rodzi się atmosfera wokół projektu i nagle… zapada cisza. Natalia Waloch pisze: "na film o legendarnej kurierce AK wciąż brak pieniędzy i nie wiadomo, kiedy produkcja zostanie skończona". Nie wiadomo do dzisiaj.

"demotywator" o Cichociemnych
STAWKA ZDECYDOWANIE WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE 
Kim była Elżbieta „Zo” Zawacka i czy warto zrobić o niej film fabularny? Pewną charakterystykę jej postaci daje Jan Nowak-Jeziorański w książce „Kurier z Warszawy”: „Nawet w konspiracji, gdzie panuje anonimowość, „Zo” stała się postacią legendarną”. Zawacka była jedyną kobietą-komandosem w szeregach tak zwanych "Cichociemnych", którzy na spadochronach przedostawali się do okupowanej Polski by walczyć z Niemcami. Wygląda też na to, że była pionierką feminizmu w polskiej armii. Oddajmy ponownie głos Natalii Waloch: „Do legendy przeszła jako kurierka Armii Krajowej, wielokrotnie przedzierająca się z meldunkami przez granice okupowanej Polski. Największą sławę przyniosła jej samotna wyprawa przez Europę aż do Londynu, gdzie mieścił się sztab naczelnego wodza. Zawacka złożyła mu raport o stanie państwa. Podczas tej wizyty wymogła też przyznanie kobietom-żołnierzom większych uprawnień. Do kraju wróciła drogą powietrzną, stając się w ten sposób jedyną kobietą wśród cichociemnych”. „Zo” jako pierwsza przypomniała „panom” generałom o tym że krew kobiet żołnierek jest tak samo czerwona jak mężczyzn-żołnierzy. Jej brawurowe rajdy, ucieczki, gra z pościgami hitlerowców, dramat aresztowanej przez Gestapo rodziny to niezwykle „krwisty” materiał dla scenarzystów.

gen. Zawacka jako "Cichociemna"
Zawacka była drugą Polką w historii Wojska Polskiego awansowaną na stopień generała brygady. Dama Orderu Orła Białego, dwukrotnie odznaczona Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy i pięciokrotnie Krzyżem Walecznych. Innych orderów nie zliczę. Najważniejsze odznaczenia przyznano jej jednak dopiero w wolnej Polsce – za czasów prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bo „Ludowa” Polska nie tylko nie doceniła bohaterstwa „Zo”, ale skazała ją na 10 lat więzienia. Zawacka odsiedziała połowę wyroku. Potem przez wiele lat była wykładowcą i nauczycielką. Nieustannie nękana przez służbę bezpieczeństwa, do śmierci mieszkała w Toruniu, w zwykłym bloku przy ulicy Gagarina. „W cywilu” była profesorem nauk humanistycznych, które wykładała na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Założyła nawet na uczelni Zakład Andragogiki, stając się polskim pionierem edukacji dorosłych. Niestety pod naciskiem komunistycznej bezpieki szybko go zlikwidowano, a Zawacką wysłano na emeryturę.
Ale na emeryturze „Zo” nie wyhamowała. Zainicjowała tworzenie niezwykle cennych zbiorów materiałów historycznych dokumentujących działalność Armii Krajowej w czasie wojny. Dzisiaj jej grób jest jednym z najbardziej okazałych pomników najstarszej, toruńskiej nekropolii Cmentarza Św. Józefa. Od niedawna na ulicy Podmurnej stoi poświęcony jej pomnik. Imię generał zyskała też największa inwestycja w Toruniu – monumentalny most na Wiśle ukończony w 2013 roku. Mało na film?

SCHINDLER I SZPILMAN BEZ FILMU NIE ISTNIEJĄ 

2015 czyli udajemy że coś zmienimy

stycznia 01, 2015
Ile razy podejmowaliście "noworoczne zobowiązania"? Ile razy wytrwaliście nich dłużej niż tydzień? Do pierwszej awantury w pracy, stresu na uczelni czy w szkole, do pierwszej chamskiej ekspedientki, urzędnika czy kierowcy autobusu, kiedy to dla uspokojenia trzeba zapalić/wziąć tabletkę/strzelić piwko* (niepotrzebne skreślić) i powiedzieć "a pie..rzę to, ja oni mnie, tak ja im!"? Rzucacie marzenia o byciu dobrym człowiekiem, aniołem światowej społeczności, wszech-abstynentem tak idealnym jak wzorzec metra w Sevres. Postanawiacie znowu wziąć do ręki kij, jak nasi pra-neandertalsko-austalipitekowi przodkowie i wyrąbywać sobie ścieżkę przez dżunglę codzienności. Problem leży w tym, że inni także porzucają swoje zobowiązania i wyciągają odłożone na chwile kije. Dlatego jest nam tak trudno normalnie żyć.
Ja zobowiązałem się, że w tym roku na moment odłożę kij i ponad wirującymi kijami innych spróbuję zobaczyć jakąś nadrzędną drogę, którą moglibyśmy iść razem. Wytrwałem już jeden dzień w tym postanowieniu! Może dlatego, że dziś nie wychodziłem z domu...
Ale nie martwcie się! Dzisiaj pełni mocy (jeżeli już zwalczyliście poalkoholową "niemoc") będziecie wierzyć w "NOWE", które stoi przed Wami. A za 364 dni podejmiemy wspólnie, po raz kolejny, bezwarunkowe, bezapelacyjne, jednoznaczne "zobowiązania noworoczne".
W końcu to taka fajna, niezobowiązująca zabawa ze sobą i światem...

PS: na rozchmurzenie kilka obrazków noworocznych narysowanych dobrych kilka Nowych Roków temu







Obsługiwane przez usługę Blogger.