Panie Putin, nie podoba mi się co pan robi (list dosyć otwarty)

Szanowny Pan
Władimir Putin
prezydent Federacji Rosyjskiej

Szanowny Panie. Wydaje mi się, że już czas jasno zażądać, żeby przestał Pan niszczyć kraj i naród, który doznał od was, Rosjan, tyle krzywd. Chodzi mi oczywiście o Ukrainę. Do napisania tego listu skłoniło mnie obejrzenie filmu "Povodyr" ("The Guide"/"Przewodnik") Olesa Sanina, ukraińskiego kandydata do Oscara. Opowiada on o tym co robiliście, jeszcze jako Sowieci z ZSRR, na Ukrainie. Jak wykańczaliście ostatki ukraińskiej kultury, tak by nie pozostało nic, co dawałoby Ukraińcom szanse na budowanie tożsamości narodowej. Nie będę się zagłębiał w treść filmu, znajdzie ją Pan na portalach filmowych. Są tam jednak dwa wątki, o których wspomnieć trzeba.


Oglądamy na ekranie zagładę kultury wolnych bardów, niewidomych śpiewaków - kobziarzy kozackich. To oni nucili od setek lat stepowe "dumki". Nieśli chłopom ukraińskim muzykę, radość i zadumę. Film pokazuje, jak pozbyliście się tego "nacjonalistycznego" ciężaru. Drugim wątkiem, dużo bardziej tragicznym jest Hołodomor - Wielki Głód. Film zapowiada jego nadejście. W latach 1932–193, w wyniku narzuconej przez Stalina i władze ZSRR kolektywizacji rolnictwa, zapanował gigantyczny głód. Zmarło od 3 do 7 milionów ludzi.

Zapyta Pan skąd taki rozrzut? Czy ja umiem liczyć? Ano rozrzut wynika z tego, że od pewnej chwili nie liczyliście już trupów. Skoro ludzie zjadali się nawzajem i obgryzali korę z drzew, a sadystyczne NKWD pilnowało, by nie zerwali nawet kłosa z pełnych zboża pól (bo plony obrodziły! Tylko zakazaliście ich zbierania), to liczba ofiar faktycznie jest trudna do ocenienia.
Powie Pan, ale przecież głód panował wtedy też na Syberii i W Kazachstanie! Cytat z Robert Kuśnierz, Ukraina w latach kolektywizacji i Wielkiego Głodu (1929–1933), Toruń 2005: "Nie ulega jednak wątpliwości, że Ukraina zajmowała szczególne miejsce na mapie głodu – miał tam największe rozmiary i pochłonął najwięcej ofiar" - koniec cytatu.

Wolicie o tym nie mówić. Od dekad walczycie z nazywaniem go "ludobójstwem". Ale niech Pan
sobie wyobrazi, że są też Rosjanie, którzy czują się niekomfortowo z Wielkim Głodem i chcą o nim opowiadać. Choćby młoda mieszkanka Petersburga i Warszawy zarazem, Marika Krajniewska. Nakręciła ciekawy, niezależny film o tej tragedii. Niech Pan sobie obejrzy, pewnie Marika na Pańską prośbę podeśle płytkę.

Waszej polityki wynaradawiania Ukraińców szukać można dużo wcześniej, w czasach Caratu. A generalnie ZSRR i dzisiejsza Rosja są kontynuacją Imperium, zarówno w sposobach działania, jak i myślenia. Nazwaliście wtedy ziemie Ukrainy "Małorosją", żeby pokazać, że to żadne tam inne tereny tylko czysto rosyjska ziemia! Argumentowaliście, że w Kijowie tkwi kolebka Rusi/Rosji, a nie Ukrainy. Problem w tym, że z perspektywy prawdy historycznej, to raczej Ukraińcy są założycielami Rosji, niż wy Ukrainy. Niech Pan o tym poczyta. Ta lektura może zmienić Pańskie życie.

Po II wojnie światowej też nie próżnowaliście.

Najpierw "porządki" na Zachodniej Ukrainie, którą po zwarciu przymierza z Hitlerem, zagarnęliście Polsce (przy okazji wbijając nam nóż w plecy). Porządki tak skuteczne, że od 1939 do lipca 1941 zdołaliście wywołać taką nienawiść ludzi, że witali z kwiatami wkraczających do Lwowa czy Stanisławowa hitlerowców. Niemcy przynieśli jednak mord i Holokaust. Zarzuci Pan, że Ukraińcy utworzyli np. dywizję SS-Galizien i walczyli w armii Hitlera. A słyszał Pan o Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej? Russische Befreiungsarmee zwanej Własowcami? A widzi Pan, prawda historyczna jest bezlitosna...

Za Stalina, w "wolnej"  Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej znowu masowe wywózki, mordy, tortury. Początek zaszczuwania każdego, kto pisze, a nawet mówi po ukraińsku. Nie można było mówić w tym języku oficjalnie, bo padało od razu oskarżenie o "odchylenie burżuazyjno-nacjonalistyczne". A to skutkowało łagrem.

W latach 60. XX wieku, gdy ukraińska kultura zaczęła się odnajdywać i powstał ruch artystyczno-literacki zwany "Szestidiesiatnikami" co zrobiliście? Pewnego dnia masowe aresztowania, śledztwa, oskarżenie o "odchylenie" i łagry. Większość pisarzy, artystów, malarzy z tej łapanki już się nie podniosła do normalnego życia. Wspaniałe wspieranie kultury, jak Pan sądzi?

Dzisiaj znowu walczycie z "nacjonalistyczno-burżuazyjnym odchyleniem", uważając za to odchylenie dążność narodu ukraińskiego do posiadania własnego, niezależnego od was państwa. No prawdziwy skandal! Małorusi chcą mieć swój kraj. Przecież to tylko tamtejsi "tubylcy", tacy "murzyni" Europy, a nie samodzielny naród.

W imię globalnej polityki mocarstwa, mordujecie braci Słowian udając do tego, że wcale was tam nie ma! Z tym, że czołgów i wyrzutni rakiet Grad nie można kupić w każdym sklepie wędkarskim, jak Pan twierdzi.

My mamy z Ukraińcami własne rachunki krzywd. Za I Rzeczpospolitą, za fatalne traktowanie chłopów ukraińskich, za II wojnę, za Wołyń. Ale dzisiaj zaczynamy rozumieć, za Jerzym Władysławem Giedroyciem, księciem herbu Hippocentaurus, wielkim, polskim autorytetem emigracyjny, że "nie ma wolnej Polski, bez wolnej Ukrainy".

Panie Władimirze Putin. Jako ZSRR i jako Rosjanie, zrobiliście Ukraińcom tyle złego, że zwyczajna kultura osobista wymagała by przeprosin i siedzenia cicho. A nie wywoływania wojny w tym i tak ubogim kraju. Niestety nie liczę na kulturę osobistą w waszym wykonaniu. Przykłady daje tu np. głośno krzyczący, że jest Rosjaninem niejaki Giwi - dowódca separatystcznego batalionu „Somali” walczącego z ukraińską armią w Donbasie.

Mimo wszystko apeluję - wycofajcie się z Ukrainy. Współistniejmy, a nie walczmy. Niech "skrawione ziemie" przestaną krwawić. Może to jednak dobry pomysł?

Z poważaniem
Jarosław Jaworski
Polska

PS; nie jestem historykiem czy dyplomatą, tylko rozzłoszonym obywatelem, proszę więc o wyrozumiałość gdybym uchybił tym dziedzinom. No i prosze nie wysyłać w celu sprostowania czołgu lub Grada.


Obsługiwane przez usługę Blogger.