Skyway 2015, czyli sukces

Tegoroczny Skyway został dosyć drastycznie źle oceniony na licznych forach internetowych. Uznano go za „słabszy od poprzedniego”. Błędnie. Toruński festiwal światła 2015 zbliżył się wreszcie do swoich korzeni i zaproponował instalacje, które budzą umysł, a nie tylko oślepiają oczy jarmarcznym blaskiem.

instalacja "Chmura", Skyway 2015

Nie można przejść obok tak wielkiego wydarzenia kulturalnego, jakim jest Skyway, tym bardziej, kiedy ktoś zajmuje się głównie kulturą jak ja. Gdy przeczytałem, co przygotowano na Skyway 2015, przewidywałem jakie posypią się oceny. Przewidywałem to już nawet rok temu. Nie dlatego, że mam dar jasnowidzenia, ale z prostego rachunku prawdopodobieństwa i doświadczenia w produkcji wydarzeń kulturalnych. Po zeszłorocznej edycji nastąpił bowiem, nazwany tak przeze mnie, „efekt odstawienia kulturalnego narkotyku”

Powód – mega instalacja ze Skyway’2014 ma głównym deptaku miasta. Deptak – ulicę Szeroką - zmieniono wtedy w jedną wielką instalację. Jarmarczne, migające wrota i tunel ze światła. Wszystko wyższe od kilkupiętrowych kamienic stojących przy Szerokiej. Gdy dajesz komuś
najwyższą możliwą dawkę, potem chce on już tylko więcej. Dlatego jedynie zrobienie instalacji zajmującej dwie, trzy, cztery ulice mogłoby zaspokoić będących na „świetlnym głodzie”. W 2015 nie było migającego giganta i „głód” gigantomanii nie został zaspokojony. Stąd negatywne oceny.
Kompletnie niesłusznie. Tak naprawdę, to tamta giga-instalacja była złym rozwiązaniem.

Skyway’2015 był zaś rozsądnym i sensownym powrotem do korzeni. Przypomnę tylko, że gdy portugalski kurator Mario Caiero i ówczesna szefowa biura Toruń ESK 2016 Olga Marcinkiewicz, wymyślali Skyway, miał być on festiwalem delikatnych „interwencji” światłem w zabytkowe stare miasto. To w czasie pierwszej edycji działała „partyzantka świetlna” („Guerilla”). Wtedy mega projekcje na budynkach nie były dominantą. Dlatego tegoroczny Skyway jest powrotem do najlepszych chwil tego festiwalu. O jego sile nie stanowi bowiem to co największe, ale to co małe i mądrze, artystycznie, współgrające ze starym Toruniem. Najpiękniejszą instalacją ubiegłego roku była np. kameralna, delikatna, oparta na projekcjach twarzy wyświetlanych na prześcieradłach instalacja na ulicy Bankowej.

W tym roku, absolutnym hitem było serce, ukryte w łuku bramy Mostowej. Wychodząc na nadwiślańskie bulwary można było uruchomić puls tego serca, swoim pulsem. Genialne! Piękne! Zmuszające do myślenia, a jednocześnie do silnego odczuwania. Takim samym pięknem charakteryzowała się chmura światełek na dziedzińcu Ratusza. 

Ci, którzy na Skyway nie byli, zapewne zarzucili już czytanie tego tekstu, bo piszę o bardzo konkretnych obiektach. Podejrzewam jednak, że byli wszyscy Torunianie, bo wg rachunków Toruńskiej Agendy Kulturalnej Skyway odwiedziło 350.000 osób, a nas w Toruniu jest tylko 200.000.

Chciałbym aby przyszłoroczny Skyway był taki jak w tym roku. By miasto nadal promowało tylko te wydarzenia, które umieją w wrosnąć w Toruń, oddają mu serce. Taki jest festiwal filmowy Tofifest, którego nie da się przenosić z miasta do miasta, bo jest nasz, toruński. Taka jest teatralna Klamra i Kontakt, które są tak stałymi elementami Torunia, jak wieża ratuszowa. Taki jest Skyway, który oszlifował perłę, jaką jest miasto w którym mieszkamy. Światło serca na Mostowej, długo zostanie w mojej pamięci.

Felieton ukazał się 7.09.2015 w Gazecie Pomorskiej
Obsługiwane przez usługę Blogger.