Festiwal moich marzeń

twarze Tofifest 2015: Peszek, Tchórzelski, Pantoliano, Sands, Dymna, Więckiewicz i inii...
W Polsce trwa kampania wyborcza. Wszyscy gorączkują się tym co powiedziała premier Kopacz, co ukrywa Jarosław Kaczyński, jak poradzi sobie "czarny koń" - Nowoczesna? Zagłosować pójdę, bo mamy w domu zasadę, że obywatel ma prawo i obowiązek wyrazić swoje zdanie w głosowaniu powszechnym. Tego samego dnia, 25 października wydarzą się dla mnie, dwie ważne rzeczy. 
Wybory oraz zakończenie 13. edycji toruńskiego festiwalu filmowego Tofifest. 

Współtworzę to wydarzenie od początku i mogę z czystym sercem powiedzieć, że ta edycja jest bardzo bliska wzorca "udanego festiwalu". Bardzo dobry program filmowy, goście, którzy mają nam do przekazania dużo mądrych słów. Jest też ważny dla mnie, społeczny wymiar: otwarte debaty, natury społeczno-politycznej, czyli o inwazji uchodźców na Europę oraz technologicznej - czy klasyczne kino zniknie za 15 lat? O to przecież chodzi w "robieniu kultury", by pamiętać zawsze o jej użyteczności dla zwykłego obywatela. Bawią mnie puste gadki o abstrakcyjnej "sztuce wyższej". Nie ma bowiem sztuki wyższej, od człowieczeństwa. Sztuka powstaje w rękach jednego człowieka dla drugiego człowieka. Bez odbiorcy, dzieło nie ma sensu. To rozumieją najlepsi filmowcy, tworząc swoje dzieła.

Na koniec o ostatnim elemencie układanki "festiwalu marzeń". Wolontariusze. Wspaniali młodzi ludzie, zadający kłam narzekaniom na młode pokolenie. Intensywni, energetyczni, profesjonalni. Znakomita młodzież. Jeżeli tylko nie wyjadą z polski, to mamy świetlaną przyszłość.

25-tego wybierzemy w jakim kierunku pójdzie Polska. Ale też jaki film, będzie najlepszy na Tofi. 

Idę na oba głosowania.


Felieton dla tygodnika Toronto 24.10.2015
Obsługiwane przez usługę Blogger.