Koniec Wielkiego Torunia?

Drodzy Torunianie. Zajęci swoimi, toruńskimi sprawami przegapiliście zapewne decyzję odchodzącego już Sejmu, dzięki której Toruń spadnie do II ligi polskich miast. Sejm w ostatnim głosowaniu zadecydował bowiem, że metropolie mogą być tworzone wyłącznie przez organizmy miejskie mające ponad 500 tys mieszkańców. Bydgoszcz +  okolice łapią się do tej stawki. Toruń + okolice są za małe. Nadal myślicie, że to mało ważne? Popatrzcie nieco poza granice naszej wsi toruńskiej.

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski ściska prezydenta Torunia Michała Zaleskiego. Można? Można.
Metropolie mają stać się bijącymi sercami polskiej gospodarki, kultury i nauki. Mają dyktować kierunki w jakich będzie szła Polska. Bezlitośnie ściągać największe dotacje budżetowe. Miasta, które będą poza metropolitarną Ligą Mistrzów, staną się "uzupełnieniem" dla wielkich. Sympatyczną II ligą, bez perspektyw na dynamiczny rozwój.
To nie jest złośliwość, tylko wielkie organizmy miejskie mają w skali Europy, świata, jakiekolwiek szanse na sukces. Pisałem o tym wielokrotnie, od wielu lat na moim blogu. Nie dziwi więc stanowcza reakcja i oburzenie prezydenta Zaleskiego. W końcu, w najgorszym dla nas wariancie, w oparciu o decyzję Sejmu za miedzą wyrośnie silna i prężna Metropolia Bydgoska. A do Torunia "metropolici" będą już tylko jeździli "na zwiedzanie" i na lody do Lenkiewicza. Proszę, uświadomcie sobie, że tak może się stać.
Pracuję w Bydgoszczy, poznałem Bydgoszczan. To świetni, kreatywni, zdolni ludzie. Torunianie też tacy są. Mimo dekad życia pomiędzy tymi miastami nie mogę zrozumieć dlaczego się nie dogadaliśmy? Dlaczego nie będzie metropolii bydgosko-toruńskiej?
No chyba, że nowy sejm przegłosuje wszystko od nowa. Wtedy mój felieton będziecie mogli ze spokojem wymazać z archiwum Toronto. Oby.


Felieton dla tygodnika Toronto 17.10.2015
Obsługiwane przez usługę Blogger.