Śmierć Luwru

listopada 27, 2015
Życie wokół nas dostało przyspieszenia. W mediach, specjaliści od PR – a więc z mojej branży – coraz głośniej mówią, że PiS zwolnił swoich pijarowców, którzy tak ładnie poprowadzili im kampanię wyborczą. Partia Jarosława Kaczyńskiego dokonuje bowiem od kilkunastu dni cudów niezgrabności medialnej. A szkoda, bo jej wizerunek w ostatnich miesiącach budził podziw fachowców.

w tle piramida Luwru, z przodu komunikat o zamknięciu muzeum dla zwiedzających

Wiadomo było, że świeżo upieczona opozycja szybko zaatakuje nowy rząd. To było jasne i stało się. Taka rola opozycji. Dla rządzących szczególnie trudną sytuacją staje się, gdy jeden z ich ekipy „podkłada się” koncertowo. Tak zrobił minister kultury Piotr Gliński. W trzy dni zdetonował trzy bomby. Na antenie TVP Info skrzyczał dziennikarkę i powiedział, że „zrobi z tą stacją porządek”. Zagroził cofnięciem dotacji dla Teatru Polskiego we Wrocławiu za sztukę, której nie widział. No i nominował na wiceministra kultury Jacka Kurskiego. Trudno wskazać, którą akcja jest gorszym posunięciem PR-owskim, bo każda będzie na pewno na długie lata ozdobą wykładów na uczelniach, jako przykład „jak robić nie należy”. Nie oceniam tu politycznego wydźwięku. Walka rządu i opozycji jest, była i będzie. Szkoda jednak, że ta walka zaczyna się od najbliższego mi resortu kultury. 

A kultury właśnie w tej chwili trzeba szczególnie bronić. Bo Państwo Islamskie pokazało niedawno „gdzie ma” naszą kulturę. Europejską, humanistyczną, wolną. Po paryskich zamachach po raz pierwszy od dekad zamknięto na kilka dni Luwr. Świątynia sztuki, dom dla „Mony Lisy” Leonarda, uległa bandytyzmowi fanatycznych morderców. Kultura to delikatny materiał. Jedwab dający naszemu życiu piękno. Wchodzenie na ten jedwab z wojskowymi lub ideologicznymi butami zawsze kończy się jego zniszczeniem.

Może ktoś woli chodzić w szorstkich mundurach. Ja wolę jedwab.


Felieton ukazał się w tygodniku Toronto, 27 listopada 2015

Diss na niepodległość

listopada 18, 2015
Święto niepodległości. Piękny dzień, piękna rocznica. Umowna, bo np. w Toruniu i Bydgoszczy ta niepodległość przyszła prawie dwa lata później. Nie chcę zajmować się marszami i przepychankami politycznymi. Owszem, można się grzebać w polityce. Ale na przykład wielu ze zdziwieniem by odkryło, że Piłsudski - wg ich dzisiejszych norm - był ówcześnie klasycznym lewakiem. To uczy jak beznadziejnie głupie jest przyklejanie łatek, szufladkowanie. 
Uchodźca, to terrorysta. Krytykujący katolicyzm, to antychryst. Wspierający Radio Maryja to faszysta. I tak dalej.

Od wczorajszej nocy wszędzie pojawia się "pacyfka" z wpisaną w środek wieżą Eiffla - symbolem Paryża. Ale pacyfizmu już chyba nie będzie.Twitter
Nasza niepodległość, aż ocieka klejem z różnych świeżo przylepionych łat. Gdy na mnie i to co robię, współtworzę, ktoś pluje na forum internetowym, to ścieka - nomen-omen - po mnie jak po przysłowiowej kaczce (może lepsza byłaby w okolicy 11 listopada gęś, ale jestem konserwatywny w powiedzonkach).
Prawdziwa groza czai się gdzie indziej. Przy niej polityczne łatki, plwociny radykałów, to drobiazg. Folklor. Grozę budzą we mnie łaty przyklejane przez dzieciaki innym dzieciakom. Klejone już nie na plecach, ale bezpośrednio na twarzach. Produkowane w internecie na facebookach, instagramach, snapchatach. To tylko portale w internecie, narzędzia. A narzędzia są takie, jak ich używamy. A dzieci używają ich bezlitośnie. Kiedyś outsidera obśmiewała cała klasa. Jakieś 20 osób. Dziś - 10, 20 tysiecy internautów. Każde ośmieszenie odbija się milionowym echem. Wykorzystajmy naszą niepodległość do powstrzymywania tego trendu. Naszą dorosłość do tłumaczenia, że "dissowanie" to nie jest fajna zabawa. Że nie oni istnieją dla facebooka, ale facebook dla nich. Wtedy wychowamy nowe pokolenie ludzi niepodległych, wolnych wewnątrz.

Tekst ukazał się w tygodniku Toronto, 11 listopada 2015

OK, przegrałem. Paryż to pokazał

listopada 15, 2015
Niestety. Żałuję, ale to co się stało w Paryżu pokazuje jasno: nie dogadamy się z "ludźmi Allaha". Ryzyko związane z bezwarunkowym przyjmowaniem masy uciekinierów, "uchodźców" z Afryki i Bliskiego Wschodu jest zbyt duże. Mówię to ze smutkiem - przegrałem. Nie wstydzę się swojej wiary w ludzi, ale nie jestem sam na świecie. Nie mam moralnego prawa do narażania innych.

Od wczorajszej nocy wszędzie pojawia się "pacyfka" z wpisaną w środek wieżą Eiffla - symbolem Paryża.
Ale pacyfizmu już chyba nie będzie.•Twitter
Co tu dużo mówić, nie chcę paktować z ludźmi, którzy w imię Boga (!?) strzelają z kałachów do widowni na zwykłym koncercie. Chciałbym się mylić, ale widzę, że na dziś nie jesteśmy w stanie wykryć, czy dany człowiek, który mówi, że jest uchodźcą - naprawdę nim jest.
Bardzo chciałbym wierzyć, że się mylę. Może jednak nasz kraj ma mechanizmy, które pozwoliłyby

Łodzianie to menele? Czy o to chodziło Lindzie?

listopada 13, 2015
Bogusław Linda zawsze znany był z ostrego, bezkompromisowego sposobu przedstawiania swoich poglądów. Kiedy jednak ostatnio nazwał Łódź "miastem meneli", wybuchła afera na cały kraj, a Lindy na planie musieli zacząć pilnować ochroniarze. Warto jednak przeanalizować dokładnie jego wypowiedź. Wnioski mogą być bardzo różne.

O co poszło? Wszystkiemu winien nowy film Andrzeja Wajdy, "Powidoki". Bogusław Linda gra w tej produkcji głównego bohatera - Władysława Strzemińskiego. Ten wyjątkowy twórca, zwany jest "ojcem polskiej awangardy". 


Ścisłe centrum miasta, róg Piotrkowskiej; fot. Michał Mańkowski / naTemat.plhttp://extra.natemat.pl/co-z-ta-lodzia
Bomba wybuchła w trakcie konferencji prasowej na planie filmu. Zapytany o ocenę Łodzi, Linda nagle wypalił: "Łódź filmowa umarła, nie ma co się oszukiwać. Kiedyś była tu wytwórnia, a
Obsługiwane przez usługę Blogger.