OK, przegrałem. Paryż to pokazał

Niestety. Żałuję, ale to co się stało w Paryżu pokazuje jasno: nie dogadamy się z "ludźmi Allaha". Ryzyko związane z bezwarunkowym przyjmowaniem masy uciekinierów, "uchodźców" z Afryki i Bliskiego Wschodu jest zbyt duże. Mówię to ze smutkiem - przegrałem. Nie wstydzę się swojej wiary w ludzi, ale nie jestem sam na świecie. Nie mam moralnego prawa do narażania innych.

Od wczorajszej nocy wszędzie pojawia się "pacyfka" z wpisaną w środek wieżą Eiffla - symbolem Paryża.
Ale pacyfizmu już chyba nie będzie.•Twitter
Co tu dużo mówić, nie chcę paktować z ludźmi, którzy w imię Boga (!?) strzelają z kałachów do widowni na zwykłym koncercie. Chciałbym się mylić, ale widzę, że na dziś nie jesteśmy w stanie wykryć, czy dany człowiek, który mówi, że jest uchodźcą - naprawdę nim jest.
Bardzo chciałbym wierzyć, że się mylę. Może jednak nasz kraj ma mechanizmy, które pozwoliłyby
dokonać odpowiedniego "przesiewu"? Jeżeli ktoś jest w stanie mi udowodnić, że takie procedury istnieją, przyjmę to z wdzięcznością. Tyle, że koszt błędu byłby ogromny.

Bandyci są coraz bliżej swojego celu: wywołania psychozy strachu na gigantyczną skalę. By ludzie przestali odwiedzać Paryż, Londyn, Madryt, jeździć na plaże do Turcji, Egiptu i Tunezji. By ktokowiek bał się podnieść rękę na Państwo Islamskie.
Przykład? Rosjanie zaczęli bombardowania. Tydzień później mieli wysadzony bombą samolot pasażerski z setką ofiar.

Zastanawiam się co będzie działo się teraz w nocy, w licznych dzielnicach Paryża i francuskich miast - jak Marsylia - zamieszkanych głównie przez muzułmanów? W tych dzielnicach gdzie praktycznie nie ma "białych" . Czy zacznie się prywatne wymierzanie sprawiedliwości? To będzie wielki sukces bandytów krzyczących "Allahu Akbar!" podczas strzelania do niewinnych dziewczyn i chłopaków. Oszaleją z radości gdy zaczną się rozruchy, a "chrześcijańskie psy" i "bezbożni ateiści" rzucą się z bronią na prawych wyznawców Allaha. Wtedy rozpocznie się prawdziwa wojna domowa. W środku Europy. Nie wiem co zrobić, by nie dopuścić do tego.

Widzę też, że przegrałem. Chciałem byśmy w cywilizowany sposób spróbowali przyjąć uchodźców z Afryki i Azji. Zgodnie z chrześcijańskimi zasadami, pomóc potrzebującym. W świetle tego co stało się w Paryżu, nie możemy jednak podjąć się przyjmowania nieokreślonej, niemożliwej do zweryfikowania masy, nazywanej tylko dla porządku "uchodźcami". Przyjmijmy ich, ale gdy istniejące mechanizmy kontroli pozwolą w 100% wyeliminować zagrożenia. Podajmy rękę poszczególnym ludziom, a nie tłumowi.

Obawiam się, że jesteśmy coraz bliżej wojny, przy której amerykański atak na Irak Saddama Hussajna był zabawą w strzelanie.
Zagrożenie nie stoi "u bram". Ono już jest za bramą.
U nas w domu.
Obsługiwane przez usługę Blogger.