40 km oceanu (felieton)

W Toruniu myśli się już tylko o świętach, a tymczasem w Bydgoszczy trwa walka o Uniwersytet Medyczny. Sprawa jest dla Torunian dosyć istotna. Bydgoski Uniwersytet miałby bowiem zostać utworzony na bazie obecnego Collegium Medicum, które jest częścią toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. 
 
Katedra w Toruniu vs. Katedra w Bydgoszczy...


Czy Bydgoszczanie mają rację, żądając od Torunia "oddania" medycyny? 11 lat temu, bydgoska
Akademia Medyczna połączyła się z toruńskim uniwersytetem dobrowolnie. Mówiono wtedy dużo o szansach rozwoju, jakie daje wcielenie w struktury UMK - jednej z najlepszych polskich uczelni. Bo Collegium Medicum z siedzibą w Bydgoszczy, stało się wtedy "oddziałem" UMK.

Dzisiaj wśród Bydgoszczan zaczyna przeważać pogląd, że to był "zamach" na ich miasto. Inicjatorzy akcji utworzenia samodzielnego Uniwersytetu Medycznego podkreślają, że majątek bydgoskiej medycyny, jest większy niż wszystko co UMK posiada w Toruniu! W końcu obejmuje on między innymi dwa, ogromne, bydgoskie szpitale. 

Nie wolno ignorować emocji Bydgoszczan. A już zwłaszcza traktować ich ironicznie, jak to się zdarzyło niektórym, toruńskim dziennikarzom. Wyobraźmy sobie najprostszą odwrotność. Wydział Ekonomii UMK zamieniony na Collegium Economicum bydgoskiego Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Nie uwierałoby?

Sprawy nie należy pomijać milczeniem. Niedobrze, że tlić zaczyna się kolejna wojna bydgosko-toruńska. Jak wszystkie poprzednie - niejasna i zapętlona. Taka, w której każda ze stron ma trochę racji. I znowu pojawia się u mnie myśl, że te dwa miasta, leżące od siebie o 40 km, zachowują się jakby oddzielał je ocean.


Felieton ukazała się w tygodniku Toronto 11 grudnia 2015
Obsługiwane przez usługę Blogger.