"Rydzykówka" uruchamia kamery

kadr z filmu "Zerwany kłos", pośrodku Paweł Tchórzelski (laureat Flisaka Tofifest)
Może nie każdy to zauważył, ale Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Mediów w Toruniu, kręci swój pierwszy film. Na stronie poświęconej "Zerwanemu kłosowi", bo taką nosi nazwę, możemy obejrzeć pierwsze trailery. 

Pewnie wielu z was pomyślało teraz "mohery robią film, ale będzie obciach". "Mohery", bo
wspomniana uczelnia znana jest nieformalnie jako "szkoła ojca Rydzyka". Faktycznie WSKSiM jest częścią "imperium" (jak wolą jedni) lub "dzieła" (jak wolą drudzy) Ojca Tadeusza.

Mnie jednak nie interesuje ani odcień religijny, ani polityczny, wspomnianego filmu. Chodzi mi o godny zauważenia profesjonalizm z jakim zrealizowano te pierwsze próbki. Ten profesjonalizm mnie cieszy, bo współczesna polska sztuka religijna lub ta zwana przez prawą stronę sceny politycznej sztuką "patriotyczną", cechowała się dotąd w naszym kraju fatalnym gustem.

Ocena ta utrwaliła się nawet w potocznej mowie, gdzie słowo "odpustowy" oznacza przecież tyle, co "obciachowy". Takie katastrofy estetyczne jak Licheń utrwalały stereotyp, że ta część polskiej sztuki po prostu musi być brzydka.

Film produkowany przez studentów "Rydzykówki" (taka gra słowna z "Filmówką") ma profesjonalną witrynę internetową, dobre trailery, zawodowe fotosy. Dla mnie to nadzieja na zmianę. W tej sferze działań artystycznych.  A właściwie na powrót tego, co było dobre.

Wiele lat temu sztuka religijna była bowiem piękna. Aby to sprawdzić wystarczy wejść do naszej, toruńskiej katedry św. Janów. Obejrzeć obrazy Rogiera van der Weydena, Giotta, Hansa Memlinga. Tradycja zobowiązuje. Czekam niecierpliwie na "Zerwany kłos", z nadzieją, że będzie częścią czegoś większego.

PS: "dodatkowy plus" dla projektu: rolę złego Kozaka gra tam mój ulubieniec, laureat Flisaka Tofifest, Paweł Tchórzelski, aktor Teatru Horzycy.


Tekst ukazał się w tygodniku Toronto

Obsługiwane przez usługę Blogger.