Wałęsa, syn Szawła

fragment obrazu "Nawrócenie Szawła" Michelangelo Merisi da Caravaggio, 1600-1601Google Art Project
Ponad 2000 lat temu, pewien Rzymianin jechał drogą do Damaszku. Był złym człowiekiem, który szkodził innym. Nagle oślepiło go potężne światło. Niedługo potem zmienił się i naprawił swe winy z nawiązką. Nazywał się Szaweł. A może Wałęsa?


Każdy kto czytał Biblię, lub przynajmniej uważał na lekcjach religii, musiał słyszeć o Szawle, po hebrajsku – oryginalnie – nazywanym Saulem. Szaweł był bardzo niebezpiecznym wrogiem świeżo
powstałego kościoła chrześcijańskiego. Jak pisze Biblia: „pragnął mordować uczniów Jezusa”. I robił to. Gdy ruszał do syryjskiego Damaszku, miał w planie wybicie kolejnej grupy chrześcijan.

Gdy zbliżał się do miasta, nagle oślepił go blask z nieba. Wg słów Biblii światło to pochodziło od Jezusa. Dotknięty Bożą ręką Szaweł, w krótkim czasie przeszedł stuprocentową przemianę. Przestał prześladować chrześcijan i ruszył w świat jako nowy Apostoł nauk Chrystusa. Nawet zaczął chętniej używać swojego rzymskiego imienia – Paweł. Dziś znamy go lepiej jako świętego Pawła z Tarsu.

Bóg, jak mówią słowa Biblii, zapomniał i wybaczył Pawłowi/Szawłowi jego naprawdę ciężkie przewiny. Uznał, że liczy się ostateczny wynik rachunku zła i dobra w życiu. Że ludziom którzy zbłądzili trzeba przebaczać i nie skazywać bezwzględnie na potępienie. Że nie wolno być zażartym, ale trzeba patrzyć na całe życie człowieka, by móc go ocenić.

To stało się jedną z głównych zasad chrześcijaństwa, religii wyznawanej w Polsce przez 95% ludzi.

Za decyzje zachodzące „na górze” winimy tylko ludzi ze szczytów władzy. Ale to fałszywe spojrzenie, to próba okłamania samych siebie. Posłowie, posłanki, senatorowie, owszem - podejmują decyzje, ale nie mogliby ich podjąć bez poparcia tysięcy zwykłych ludzi. Czujecie się wolni od współodpowiedzialności? Aby słusznie? Czy gdyby znaleziono teczki na waszego Tatę, Mamę, to też byście je natychmiast udostępnili w osiedlowym sklepie, a dopiero potem sprawdzili czy są prawdziwe?

Nigdy zapewne nie dowiemy się kiedy „blask z nieba” przewrócił prostego chłopaka spod kujawskiego Lipna i olśnił go, przekonując do zmiany. Nie poznamy też „prawdziwej prawdy” o tym co wydarzyło się w obdrapanym i odpychającym komisariacie w Gdańsku w 1970 roku.

Wielu Pawłów było kiedyś Szawłami. Ktoś większy od nas uznał, że warto dawać im szansę bez potępienia. Ale przecież nie musimy Go słuchać. Człowiek ma wolną wolę.  


Obsługiwane przez usługę Blogger.