Zła zmiana. Odszedł pan Henryk Janicki

Henryk Janicki przy swoim fiacie 125p, Toruń, Pl. Teatralny, Toruń
Jeżeli interesują was tylko teksty o PIS i „dobrej zmianie”, to możecie dalej nie czytać. Chcę zaprosić Was na krótką podróż do świata pewnych dobrych zasad, który umarł wczoraj wraz z najstarszym, polskim taksówkarzem, panem Henrykiem Janickim z Torunia. Jego śmierć to zła
zmiana dla naszego świata. Zostały po nim tylko stary fiat 125p i nagradzany na świecie film dokumentalny.


Wyobrażacie sobie, żeby taksówkarz po skończonym kursie… obdarował was prezentem? Albo żeby witał z szarmanckim „Witam mojego chlebodawcę!” uchylając kaszkietu? To nie moje zwidy senne czy marzenia o idealnej Polsce. Taki był Henryk Janicki, taksówkarz z Torunia. Od wczoraj jego świata już nie ma.

Nie był celebrytą, nie był milionerem, nie był gwiazdą – nawet lokalnej – polityki. Był taksiarzem w Toruniu, jeżdżącym nieprzerwanie na taryfie od 1958 do 2009 roku. W 2008 roku toruński reżyser Ryszard Kruk nakręcił o nim film dokumentalny „Taksówkarz”. Zrealizowany przy bardzo niewielkim budżecie film Ryszarda, zdobył wiele nagród na festiwalach filmowych w Brazylii, Tallinie w TVP Kultura, Opolu, Zielonej Górze, Gnieźnie i Rzeszowie. Premierę miał w nieodżałowanym, 80-letnim, ale już nieistniejącym już Kinie Orzeł w Toruniu, dzięki festiwalowi filmowemu Tofifest. Film, mimo dużego sukcesu, nie zmienił pana Henryka ani na jotę. Dlaczego?

Niezwykły. Po prostu.

Bo był on człowiekiem niezwykłym. Takim, jakich w dzisiejszej Polsce brakuje w sposób tragiczny. Mimo wielu przeżyć – uśmiechnięty i ciepły, mimo utraty ukochanej żony – wciąż otwarty i szarmancki. Traktujący osoby wsiadające do taksówki z szacunkiem. Wspomniałem już, że uznawał ich za swoich „pracodawców”, a "pracodawcę trzeba szanować" mówił etos pracy Pana Henryka. Ale co tam! Szacunek to mało.

Jeżeli klienci wydali się Panu Henrykowi wyjątkowo mili i kulturalni… obdarowywał ich wożonymi w bagażniku upominkami. Czekoladka dla pani, piwko dla pana. To musiało szokować w naszej głęboko religijnej Polsce, gdzie wciąż łatwiej zostać okradzionym niż obdarowanym. 

Nie dziwi więc, że „spracowani” po piątkowych i sobotnich imprezach ludzie, ustawiali się karnie w kolejce czekając na legendarnego fiata 125p z numerem bocznym „2”. Ludzie stali w kolejkach mimo sznura taksówek czekających na klienta jak kania dżdżu. Powód?

Prosty, że aż kiczowaty - Bo pan Henryk dawał ludziom ciepło i zapraszał na chwilę do świata dobrych manier oraz sympatii międzyludzkiej. Teraz ten świat przeminął. Ale nie całkiem. Bo jest jeszcze … 


…Fiat 125p!

Z panem Henrykiem po raz pierwszy spotkałem się w 2008 roku, kiedy Kafka Jaworska, moja żona i szefowa festiwalu Tofifest, zorganizowała we wspomnianym Kinie Orzeł, premierę "Taksówkarza". Wtedy Pan Henryk jeździł już tylko na nocnych kursach, by zabić tęsknotę i żal po utracie swojej ukochanej żony. To jej, jak mówił w filmie: „wszystko w życiu zawdzięczam”.

Niecałe 2 lata później, pan Henryk został brutalnie pobity przez dwóch młodocianych bandziorów, którzy wsiedli do jego taksówki. Został też okradziony. Jego stan zdrowia wciąż się pogarszał. Doszedł strach przed powtórzeniem się tego koszmaru. Dlatego zrezygnował w 2012 roku z pracy. 

Zgłosił się wtedy do Ryszarda, żeby pomógł mu sprzedać wysłużonego „filmowego” fiata. Ryszard natychmiast zadzwonił do nas i ukuliśmy szybki plan – podczas festiwalu Tofifest 2012 zrobimy zbiórkę i kupimy "fiaciora", ratując w ten sposób ten fragment naszego, toruńskiego dziedzictwa kultury. Udało się! Pan Henryk liczył na 500 zł, fiat poszedł za 4000, a cała suma wspomogła naszego taksówkarza. Mieliśmy fiata. Tylko co dalej?

Muzeum na kółkach

Tak się fajnie składa, że reżyser jest również szefem toruńskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, która objęła fiata opieką. Fiat 125p z numerem bocznym „2” czeka w gotowości do stania się turystyczną atrakcją Torunia. Potrzebujemy wsparcia by mógł zostać np. ruchomym „muzeum Pana Henryka”, a dokładniej – zasad jakie reprezentował. Docelowo marzymy o tym, by można go było wynająć z szoferem i na modłę berlińskich, trabantowych „DDR-Tours” – zwiedzać w ten sposób Toruń. jest jeszcze szansa na ostatnie "spotkanie" z Panem Henrykiem.

29 i 30 marca w Toruniu, w Dworze Artusa przy Rynku Staromiejskim, odbędzie się pokaz filmu „Taksówkarz” (w ramach akcji Tofifest „Filmy z Serca Polski”). Niecałe 100 metrów obok Dworu mieścił się za czasów PRL postój taksówek na którym stawał Pan Henryk. 

Wpadnijcie, zobaczcie, poznajcie tego człowieka. Złą zmianę i to że Go już nie ma, zmieńmy na dobre. Nieśmy dalej jego idee. Proste i mądre: otwartość, szacunek, wiara w człowieka.

I miłość, bo ona jest najpierwsza.

Do widzenia panie Henryku!

"TAKSÓWKARZ" ("TAXI DRIVER") 
28'00, Polska 2010, dokumentalny; Reżyseria: Ryszard Kruk; Produkcja: Kruk Multimedia
Nagrody: Tourfilm Brazil 2010, UFFoA Festiwal w Ustce 2010, FF Tallin 2010; Festiwal KULT OFF KINO w TVP Kultura - nagroda publiczności; FF Opolskie Lamy 2011; Filmowa Góra w Zielonej Górze 2011, Offeliada w Gnieźnie 2011, HAPPY END FF w Rzeszowie 2011

#tofilove #Tofifest #KafkaJaworska #henrykJanicki #Taksówkarz #RyszardKruk

Obsługiwane przez usługę Blogger.