Dzień, w którym skończyła się moja przyszłość?

for. Harman Abiward
Brzmi tragicznie, ale podobnie brzmi to, co zostało powiedziane dzisiaj w pałacu w Wersalu. Hiszpania, Włochy, Niemcy i Francja ogłosiły oficjalnie, że chcą „Unii Europejskiej dwóch prędkości”. I tak właśnie dzisiaj, z „inną prędkością” odjechała moja przyszłość tak ładnie, spokojnie zaplanowana w wygodnej Unii.

Nie mówcie proszę, że histeryzuję. Po prostu tak we mnie buchnęło, gdy oglądaliśmy wieczorne newsy w TV. Moja małżonka słuchając relacji z Wersalu, powiedziała ważne zdanie „O dzisiejszym dniu, będą się uczyć w szkole nasze wnuki”. Obawiam się, ze tak, o czym pisałem już w tekście o tym, że skończyła się druga europejska Belle Epoque (nie chodzi o serial TVN!).

Nie wątpię, że jeżeli „deklaracja wersalska” wejdzie w życie, to zapewne w podręczniku z 2025 roku znajdzie się zdanie „…od słynnej deklaracji z 7 marca 2017, rozpoczął się proces podziału Unii, który przyniósł czołowym państwom związku okres długotrwałego rozwoju, a państwom spoza tej grupy czas stagnacji”. Przyznajcie, przecież to nie brzmi jakoś niewyobrażalnie.

Wyobrażalna klęska

W czasie kiedy koncerny energetyczne w Polsce ogłaszają oddanie się w opiekę Opatrzności Bożej, Marine Le Pen ogłasza początek „nowego świata” w Europie opierającego się na państwach narodowych, a Trump zaczyna budowę muru na granicy z Meksykiem, moja wizja brzmi jak grzeczna bajka z przedszkola.



Oczywiście, od deklaracji do wprowadzenia w życie jakiegokolwiek unijnego prawa czy tez zasady działania, kawał drogi, ale deklaracja woli już jest. Nawet jeżeli obecne rządy we Francji czy Niemczech zmiecie za kilka miesięcy „narodowa” fala wyborców, ta deklaracja pozostanie w mocy. Co do tego nie mam wątpliwości, bo dla nich to jedyny sposób by „uciąć” niewygodny ogon. Ogon, którego początkiem jest Polska.

Jak się czuje ogon

Spójrzmy więc na moją przyszłość z pozycji ogona. Może to wyglądać tak. Wyobraźmy sobie teraz Parlament Europejski 2020. To raptem za 3 lata. Posłowie z Polski, Czech, Bułgarii, Rumunii siedzą już w osobnym sektorze. Wszystkie euro-partie zasugerowały krajom spoza „I Prędkości” założenie własnych stronnictw. „Druga prędkość” ma jedynie głos w mniej istotnych sprawach, jak wycinka drzew na parcelach prywatnych (nie mogłem się powstrzymać). Decyzje podejmuje „I prędkość” (skrótowo nazwijmy ją „1P”). W tym np. Litwa i Malta. Mają mocniejszy głos od nas. W obu tych krajach razem mieszka mnie ludzi niż w aglomeracji warszawskiej, ale co tam.

Parlamentarzyści francuscy popierają wniosek, jaki ogłosiła niedawno Prezydent Francji, szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen. To wniosek o ograniczenie dotacji unijnych do krajów „1P”. Reszta może dotować się nawzajem, bo przecież ma własny koszyk wpłat do podzielonego na pół budżetu Unii.

Kanclerz nowego, niemieckiego rządu złożonego z dotychczasowych partii oraz silnej frakcji Niemcy i Nowoczesna Sprawiedliwość Obywatelska, chwali decyzję o przywrócenie kontroli paszportowych na granicy z Polską i Czechami. Ironicznie obśmiewa przy tym protesty Polaków z Łęknicy, czyli polskiej części Parku Mużakowskiego i miasteczka Bad Muskau.

Od czasu zmiany w połowie wpisanego na listę UNESCO kompleksu pałacowo - parkowego, stanęli niemieccy pogranicznicy. Dotychczas turyści mogli chodzić po całym gigantycznym terenie. Dzisiaj, zniechęceni formalnościami po każdym przecięciu ścieżki parkowej przez granicę, zwiedzając tylko część od strony Bad Muskau.

Polska próbuje wyjść z patowej sytuacji i od 3 lat forsuje koncepcję „Trójmorza” czyli Unii-Bis łączącej nasz kraj z Adriatykiem i Morzem Czarnym, a obejmującego Czechy, Węgry, Słowenię, Chorwację, Rumunie, Bułgarię i Słowację. Stop! Słowacja jest w „I Prędkości”, bo ma euro. „Sorry stary, nie ma zmiłuj”.

A propos „sorry”. Najlepiej z sytuacji wychodzą Polacy w po-Brexitowej Wielkiej Brytanii, masowo zmieniający obywatelstwo na brytyjskie. Straszne?



Horror LIVE. A może jednak nie?

Ufff, ale horror tu stworzyłem. Tyle, że jakoś tak może właśnie wyglądać wizja mojej (naszej) przyszłości w Europie, w której wejdzie w życie dzisiejszy „Pakt Wersalski”. Polska, kompletnie niezależnie do tego kto w niej rządzi, ma już coraz mniejszy wpływ na to, co się stanie. Ale…

… ale to drugi Traktat Wersalski, jaki mieliśmy w historii.  Ten z 1919 zwrócił nam niepodległość i dał piękne lata 20. i dużo mnie piękne lata 30.. Może więc się mylę i to początek rozkwitu nowej Polski w nowej Europie państw narodowych? I początek piękniejszej części mojego życia.

Tyle, że powoli staje się to dla mnie obojętne, bo chyba już kraju mojego nie opuszczę. Dorosłych drzew (no bo jeszcze starym nie jestem) już nie powinno się przesadzać. No chyba, że stoję na obcej parceli wtedy mnie ciachną.
Wtedy to i tak w 20202 będzie mi wszystko jedno.







Obsługiwane przez usługę Blogger.