Powidoki Jarrego #4: Jak stracić 100 mln euro



Dzisiaj o żołnierzach broniących dzieł sztuki i głupocie austriackich muzealników - czyli jak stracić 100 mln euro w 3 minuty.
- - -

1. Timbuktu art-Komando

Warszawa, wrzesień 1939, pierwsze dni i II wojny światowej. 

Grupa muzealników i zwykłych warszawiaków zwija potężny obraz Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" i wynosi go z gmachu Zachęty. Wywożą go do Lublina, dosłownie sprzed nosa Niemców. Tam znika w podziemnym sarkofagu. Dzięki temu, 10 lat później, arcydzieło z radością zostaje ponownie Polakom w monumentalnej sali Muzeum Narodowego.

Niestety jego losu nie podzieli ponad 100.000 innych obiektów artystycznych z polskich zbiorów zniszczonych przez Niemców i Rosjan. Wojna zawsze niesie hekatombę ofiar ludzkich, ale jest też zabójcza dla dziedzictwa sztuki i kultury. Historia z Polski 1939 powtarza się dzisiaj gdzieś indziej.

Timbuktu, rok 2012. 

Najbardziej znane miasto położonego w północno-zachodniej Afryce Mali. Zabytek wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Gliniane meczety mogące być inspiracją dla plenerów "Gwiezdnych Wojen", bezcenne artefakty poszukiwane przez kolekcjonerów: statki z terakoty, drewniane rzeźby, maski i rękopisy. Rzeźby tworzone w kulturze Timbuktu potrafią kosztować na aukcji 1,5 miliona dolarów (w 2014 roku, sprzedano za tę sumę drewnianą rzeźbę "hermafrodyty" stworzoną przez lud Djennenke (11. - 14. wiek).

Na Timbuktu nadciąga jednak zaraza. To parszywi troglodyci z tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), dokładnie tacy sami, jak Niemcy budujący w Polsce swoją III Rzeszę. Im nie pasowała "kultura podludzi", paranoicznym islamistom nie pasuje jakakolwiek kultura.

W 2012 dżihadyści wprowadzają na zdobytym terenie purytańską formę szariatu. "Purytański szariat" to brzmi absurdalnie, bo owoż islamskie prawo nawet w wersji podstawowej jest chyba najbardziej ostrą religijną paranoją jaka istnieje.

No ale chłopcom od Mahometa się udało i w ich pustych baniakach zrodziła się koncepcja "miast bałwochwalczych". Timbuktu zaliczono do tej kategorii. To był wyrok.

„Brygada moralności”, znana jako Hesbah, w krótkim czasie zburzyła co najmniej 14 wiekowych mauzoleów. Pocięli na drzazgi słynne, rzeźbione drewniane drzwi meczetu Sidi Yahia i spalili ponad 4000 rękopisów, od religii do astronomii.

W ciągu kilku miesięcy, ale zniszczono wiele wieków historii.

Powrót

Ale tak jak "Bitwa pod Grunwaldem" wróciła do nas, tak Timbuktu w końcu odbito z rąk islamskich bandytów. Mauzolea zostały odbudowane przy pomocy UNESCO, ale na tym nie skończono. Rada Bezpieczeństwa ONZ, wprowadziła w Mali program ochrony dziedzictwa kulturowego MINUSMA.

Jeszcze bardziej budująca jest postawa wojska malijskiego. Armia buduje swój własny program obrony dziedzictwa kultury. Niesamowite, ale żołnierze są szkoleni przez ekspertów od sztuki. Obronę zabytków włączono do programu szkoleniowego. Niestety jego pełny rozwój stopuje budżet. A raczej jego brak. mali należy obecnie do grupy najbiedniejszych krajów świata.

Tym bardziej propsuję malijskie wojsko. Są biedni, żyją w zagrożeniu, ale wiedzą, że kultury swojego narodu trzeba strzec za wszelką cenę. Piękne.

Niech podsumowaniem będą słowa malijskiego komisarza z Interpolu, Elhadja Baba Wangara: „Islamiści chcieli zniszczyć duszę Timbuktu. Ale to nie jest możliwe.”.

Armia Mali - kocham Was!

Timbuktu, pałace i meczety z piasku i gliny
- - -

2. Jak austriackie muzeum straciło 100 mln dolarów

Dzieje głupoty. Tak można by nazwać historię katastrofalnie krótkowzrocznych decyzji różnych polityków i "grubych ryb", którzy nie dostrzegali geniuszu różnych artystów lub przegapiali niebywałe szanse na zakup ich dzieł.

Tak stało się w przypadku Gustava Klimta. Ten geniusz secesji, wiedeńczyk, twórca jednych z najbardziej znanych wizerunków kobiecych, dostał zlecenie na namalowanie portretu Margaret Stonborough-Wittgenstein. Działo się to w roku 1905.

Mądra i bogata

Margaret pochodziła z wysoko postawionej i zamożnej wiedeńskiej rodziny Wittgensteinów. Była siostrą filozofa Ludwika Wittgensteina i pianisty Paula Wittgensteina. Słynny portret powstał z okazji jej ślubu. Nic dziwnego, bo Wittgensteinowie byli jednym z najważniejszych patronów Klimta. Margaret finansowała jego sztukę także po ślubie, jako Stonborough-Wittgenstein.

Trzeba dodać, że była wszechstronnie uzdolnionym człowiekiem. Fascynatka nauk przyrodniczych i matematyki, przez pewien czas pracowała w laboratorium chemicznym noblisty, profesora Emila Fishera. Interesowała ją też literatura, filozofia i sztuka.

No własnie, sztuka! W wyniku współpracy Klimta i Margaret powstało jedno z najpiękniejszych dzieł jakie zna secesyjne malarstwo. Obrazy Klimta już wtedy kosztowały krocie, tym bardziej dziwi pewna decyzja szefa muzeum w Linzu...

Ciężki kretynizm

Margaret uciekła przed faszystami i naziolami do USA. W końcu była żydówką. Życie w Stanach nie było ziszczeniem jej marzeń. Tęskniła do Europy, do Austrii (nieźle!). Zaraz po zakończeniu wojny wróciła do Wiednia. W 1956 roku wypożyczyła miastu Linz swoją kolekcję dzieł sztuki, w tym portret Klimta oraz kilka innych jego dzieł.

Dwa lata później zmarła. Burmistrz Linzu mógł wykupić obrazy. Portret autorstwa Klimta kosztowałby go jedyne 300.000 schillingów (ok. 200 tysięcy euro). Władze miasta odrzuciły jednak tę ofertę. W 1960 Nowa Pinakoteka w Monachium kupiła ten obraz i do dziś można go podziwiać w Monachium. Obecnie jego wartość szacuje się na ok. 100-200 milionów euro.

No comments...

Gustav Klimt, Portret Margaret Stonborough-Wittgenstein, 1905, Neue Pinakothek, Monachium

- - -

3. Film

Na rozluźnienie na sam koniec, 3-minutowy filmik Rafała Waraczewskiego z WC Film Group. Rafał fajny chłopak jest, wykształcony w Bydgoskiej Kronice Filmowej. Co prawda studiuje obecnie prawo, ale ten filmik pokazuje, że romansu z kinem nie skończył. I słusznie.
Do kolejnych "Powidoków"!



***
Powidok

Kontrast następczy, zjawisko optyczne polegające na tym, że po wpatrywaniu się w jakiś kształt, a następnie odwróceniu wzroku, w oczach pojawia się na chwilę ten sam, zamazany kształt w barwie dopełniającej, np. czerwone zachodzące słońce pozostawi w oczach swój okrąg w barwie zielono-niebieskiej.

Codzienność zostawia w moich oczach mnóstwo plam. Coraz bardziej rozmazanych. Zapraszam do śledzenia Powidoków.
Obsługiwane przez usługę Blogger.