Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Szwedzi uczą w szkole Minecrafta!

Nie wiem czy wszyscy wiedzą co to jest Minecraft. Dla niedoświadczonych informacja - to odnosząca oszałamiający sukces na świecie, wyjątkowo dziwna gra komputerowa. Dziwna, bo kompleksowy świat Minecrafta, w erze telewizji HD i cyfrowej ostrości obrazu jak żyleta, jest zbudowany z gigantycznych, kwadratowych pikseli. Szwedzi jak to Szwedzi, są w wielu dziedzinach pionierami. Dlatego postanowili wprowadzić Mincraft do szkoły.


"Brzydka jak noc niezależna produkcja bez fabuły przyciągnęła więcej ludzi niż większość poważnych" hitów" - pisał recenzent victorygames.pl. Piękna nie jest, to fakt, ale nie przeszkadza to milionom dzieci i dorosłych grać codziennie w te grę.


Minecraft to dzieło jednej osoby, Szweda Markusa "Notch'a" Perssona (Twitter Notcha). To on napisał w 2009 roku grę polegającą na budowaniu światów z wirtualnych klocków. Wyniki sprzedaży i popularności powalają na dzisiaj (26 marca) gra została kupiona przez ponad 14 mln osób, a z darmowej wersji korzysta blisko 25 milionów graczy! A Minecraft ma ledwie 4 lata - pierwsza stabilna wersja gry pojawiła się w październiku 2010 roku. Jak podaje prestiżowy FinancialTimes, gra zarobiła już dla Perssona ponad 80 milionów dolarów.

Jeden z portali cytuje też zabawne dane autorstwa samego Perssona: "Zakładając, że każdy użytkownik waży 70 kg, to razem stanowią oni 25 procent ciężaru Wielkiej Piramidy w Gizie. A jeśli lubicie statystyki mamy kolejną: krwi płynącej w żyłach graczy Minecrafta wystarczyłoby do napełnienia 40 basenów olimpijskich”.
 
Ale do sedna czyli do Szwecji. Jedna ze szwedzkich szkół postanowiła wykorzystać edukacyjne zalety Minecrafta i wprowadziła go jako przedmiot w szkole. Gimnazjum w Sztokholmie - rodzinnym mieście Perssona - chce w ten sposób zachęcić 12-13 letnich uczniów do samodzielnego myślenia. Koncepcja jest
prosta – dzieciaki uwielbiają spędzać czas w świecie Minecrafta, wręcz wolą go od realnego życia. Czemu więc nie zagrać vabank i nie przenieść nielubianej szkolnej nauki w fajny świat akceptowany przez młodych? Dobre zagranie nauczycieli ze Sztokholmu, którzy nie bali się skoku na głęboką wodę. W minecraft-lekcjach udział bierze około 180 uczniów. Podczas zajęć uczą się jak budować w świecie minecrafta wirtualne światy, które odpowiadają potrzebom świata realnego - rzeczywistości z siecią elektryczną, ujęciami wody, systemami komunikacji miejskiej etc.. Uczą się planowania, odpowiedzialności, MYŚLENIA.

Pewnie ktoś powie, że to paranoja, że gry zniszczyły prawdziwy świat dzieci, że młode pokolenie jest bezmyślne. A kto stworzył taki świat owemu pokoleniu? Świat w którym rządzą ekrany, piksele i bitcoiny? Dzieci? Nie – my dorośli go zbudowaliśmy.

A gdzie jest dziś prawdziwy świat dzieci?  Amerykańskie badania wykazują, że 21-letni student w swoim życiu spędził średnio 21.000 godzin na nauce i… 21.000 godzin na grach komputerowych! Rynek gier generuje obecnie dochód w wysokości 80 miliardów dolarów. Gdzie jest ten prawdziwy świat? Czy aby można nazywać nieprawdziwą tę rzeczywistość, w której uczestniczy kilkaset milionów ludzi na świecie. Szwedzcy nauczyciele zrozumieli, że nie wolno.

Może i w naszych szkołach znajdzie się rewolucjonista? Chociaż mam słabą wiarę w takie rozwiązanie.

Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata