Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Czy warto inwestować w sport żużlowy?

Od kilku dni w światku fanów żużla dudni wiadomość, że Roman Karkosik, miliarder spod Torunia, zrezygnował z dalszego finansowania drużyny Unibaxu Toruń. Zapłaci za ten sezon i potem zabiera swoje zabawki (czyli miliony) i zajmie się czymś pożyteczniejszym. Karkosik robi dobrze, bo inwestowanie w dyscyplinę  niszową i uznawaną w świecie za egzotyczną, nie wpływa na poprawę jego wizerunku i poza realizacją hobby niewiele mu nie przyniesie.

żużlowcy
Już słyszę głosy oburzenia z okolicy trybun naszych stadionów żużlowych, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Jeżeli chodzi o poważanie na świecie żużel przegrywa chyba nawet z takimi dyscyplinami jak polo, curling czy piłka wodna. Nie ma się zresztą co dziwić. Już suchy opis żużla jako dyscypliny powinien wzbudzić zastanowienie czy wszystko jest ok?: "żużel polega na jeździe na motocyklu, dookoła stadionu, z możliwością skręcania tylko w jedną stronę i brakiem możliwości używania hamulca, bo motocykle żużlowe nie są w niego wyposażone". Tak na zdrowy rozum, czy to brzmi pociągająco?
Oczywiście można powiedzieć, że po "prostu nie rozumiem tej dyscypliny i jej nie kocham". Fakt, absolutnie nie rozumiem idei jazdy w kółko, nie  trafia do mnie zapach zjaranego etanolu i "etos" trybun dopingujących "samotnych jeźdźców".

Właściwie nie byłoby się czym przejmować, bo wielu ludzi nie lubi wielu dyscyplin. Całe moje życie upływa jednak w cieniu obecności żużla w moim rodzinnym regionie (Toruń-Bydgoszcz) i niemego uwielbienia mas dla tej dyscypliny, dlatego czuję się upoważniony do posiadania wobec niego stanowiska. Bezpośrednio do zabrania głosu przekonała mnie jednak informacja o tym, że liderzy najlepszych drużyn żużlowych w kraju potrafią zarabiać 10 mln złotych rocznie! Nie wiem na ile to prawda, ale jeżeli tak jest i ładuje się grube miliony w tę dyscyplinę, to zastanawiam się czy to rozsądny wydatek? Uogólniając - każda dyscyplina winna dążyć do zdobycia znaczenia w świecie i do znalezienia się w gronie dyscyplin olimpijskich. Żużlowi to "nie grozi". Uprawiany jest na poważnie w 2-3 krajach, w kolejnych 7-8 na pół-gwizdka. Widziałem "trybuny" stadionów żużlowych poza Polską, które są... zwykłym wałem z ziemi posianej trawą, na której piknikują nieliczni kibice, a nasi korespondenci robią z tego pikniku "relację live z Grand Prix". Na tym tle i przy naszym poziomie pompowania kasy w żużel, łatwo nazywać Polską ligę żużlową "najsilniejszą w świecie". Ale to trochę tak jak "największy Paryż jest we Francji", a "najwięcej oper w Sydney jest w Sydney"...

żużel (zwykły, z węgla)
Nie znam mechanizmów olimpijskich, ale nie dostrzegam szans na znalezienie się żużla w programie Igrzysk w najbliższym czasie (może się mylę, to niech ktoś sprostuje). Nadal pozostanie więc zabawą dla kilku nacji, traktowaną z powagą (i dużą forsą) głównie w kraju nad Wisłą.
Dlatego rozumiem decyzję Romana Karkosika.

A teraz możecie już bić...

Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata