Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Mam brudny pociąg

typowa "elektryczka" Przewozów Regionalnych
Dawno mnie tu nie było, ale pewien drobiazg mnie tak wkurzył, że piszę. Mało filozoficznie, ale za to na brudno. Tak brudno, jak w pociągach Regio Przewozów Regionalnych.

Generalnie od pewnego czasu mamy piękne dworce w regionie i cacuszko - elfy, z klimą, czystymi toaletami i cichutkie. No wspaniale się tym jedzie. 

Ostatnio dosyć często śmigam do sąsiedniej Bydgoszczy porannym elfem. Niestety, po południu
wracam czymś, co może co najwyżej uchodzić za zdechłego elfa.

Stara blacharnia, z blachą tak powyginaną, że widać co najmniej 30-letnie użytkowanie. "Skład" na pewno już się zamortyzował, wiec można by na złomik. Ale gdzież tam! Szefostwo Przewozów Regionalnych zatęskniło pewnie za dzieciństwem i postanowiło zaproponować pasażerom darmową atrakcję pt. "poczuj się jak w latach 80-tych".

Wchodząc w krainę smrodu

Już po wejściu zanurzasz się w słodką krainę smrodu starych, skajowych siedzeń, zmieszanego z zapachem zwykłego brudu. Takie siedzonka pamiętam z czasów gdy lokalne pociągi, zwane zdrobniale "glisdami", były u nas żółto-niebieskie. To jakieś 20-30 lat temu.

Ale to nie koniec atrakcji! Na każdym ze skajowych tronów występują dwa odcienie czerwieni. W miarę czerwone oparcia i pokryte starym, wprasowanym, czarnym brudem siedziska.

Nie chcę zastanawiać się nad ilością bakterii, ale jeżeli jedziecie tym "czymś" z dzieckiem, owińcie malca folią spożywczą, żeby tego nie dotknął, bo dżuma i cholera murowane.

Panienko jak najdalej od okienka!

Okienka w wagonach - a jakże, czysty PRL. Część ze złamanymi i zalepionymi 20 warstwami brudnej farby rączkami - nie otwiera się. Jako, że nie ma klimatyzacji w blacharce, to wiele osób usiłuje łapać powietrze otwierając okna (te co sie otworzyć dają). I tu znowu miła rozrywka, są tak zdezelowane, że zamykają się od byle wstrząsu. Jedne do połowy, drugie w całości.

Jak się już zamkną, można spokojnie podziwiać zacieki z rudobrązowego brudu w narożnikach okien.

A wstrząsów co niemiara. Niemalże 30% trasy pociąg lata na boki jak wóz kowbojski. Dziwne, że elfy tak nie mają, a przecież to te same tory.

Zastanawiam się, jak ta sama firma, może rano być w XXI, a po południu, o 16.40 - w XX wieku? Jak robiąc sobie znakomitą opinię czystym i cichym pociągiem, expressowo rujnuje wizerunek puszczając dla odmiany cuchnący starością blaszak.

Jeździć będę, Przewozy Regionalne są punktualne i tanie. Rano - także wygodne. Ale jak się nic nie zmieni, dam Wam znak czytelnicy drodzy!



Felieton opublikowany w tygodniku Toronto, 16 września 2016

Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata