#FILMZONE: "Trzech znanych P.", smutna historia, ale prawdziwa

Obraz
Karolina Ford w swojej krótkometrażowej fabule opowiada historię, która od radości przechodzi do tragedii. Dla pokolenia 40+ może to być powrót do smutnych wspomnień i dramatycznych wyborów jakich musieli dokonywać w latach 70. i 80. XX wieku. 
Ciekawe, że nieznająca tamtych realiów, młoda reżyserka z Torunia oddała tamte realia tak, jakby je doskonale znała. Plus dobra gra aktorska, zdjęcia i fantastyczny dobór lokalizacji. Razem - dobry film!

Drzewa, czyli nowa opozycja

Nasze dzieci będą sadzić drzewa...
Myślałem już kilkukrotnie, że doszliśmy do ściany w budowaniu absurdów. Oddanie publicznej, państwowej firmy Energa pod opiekę Opatrzności Bożej wykonane przez zarząd firmy, wydawało się być stukaniem w dno. Ale dno pogłębił Tauron robiąc to samo. Opatrzność Bożą szanuję, pobożności na pokaz już nie.

Tymczasem ostatnimi dniami dno opadło ponownie. Okazało się bowiem, że sadzenie drzew jest... działaniem opozycyjnym. Politycy PO sadzący drzewa w Warszawie, niedaleko siedziby PIS na Nowogrodzkiej, zostali WYLEGITYMOWANI przez policję, właśnie z tego powodu. Polska z kraju dziwacznych obyczajów przeszła w stan kraju absurdów, a teraz zaczyna wchodzić w etap kompletnego skretynienia.

 Podejrzewam, że Putin ma niebywały ubaw patrząc na to jak – używając fajnego zwrotu młodzieżowego – sami potrafimy się „zaorać”. Niczego się ten naród nie nauczył. Nadal wystarczy „zostawić Polaków samym sobie”, by się zlikwidowali.

W wyborach na „prezydenta Europy”, w których kandyduje Polak, jedynym przeciwnym jest Polska, Wycinanie drzew staje się flagowym symbolem rządu, sadzenie drzew – czynem opozycyjnym. Wyklejenie znaku Polski Walczącej na bagażniku samochodu przez kolesi wymuszających pierwszeństwo i grożących ci pobiciem, że „nie ustąpiłeś” (miałem okazję), to patriotyzm. Głoszenie, że Polska zyskuje na udziale w Unii Europejskiej, to zaprzedanie się Niemcom.

Ignoruję to, nie chcę się w to włączać. Gry kretynów zostawiam kretynom.

Tylko drzew żal. Codziennie, gdy jadę przez mój kraj widzę kolejne pnie ścielące się po ziemi jak ścięte zboże. Znikają lasy, parki, krzewy. Zaciszne, odgrodzone zielenią zaułki zmieniają się w otwarte place.

To nie rząd jest winny. To my. Mamy to w głowie. Bezmyślność i nieumiejętność patrzenia w przyszłość.

A w niedalekiej przyszłości, nasze dzieci i wnuki będą sadzić drzewa na zgliszczach dziś ściętych i wstydzić się za nas.


Tekst ukazał się też w Tygodniku Toronto

Popularne posty z tego bloga

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Do kogo należy video użyte w klipie Cypisa pt. "Kanikułeczki"?