Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Teatr toruński - wulgarny, obsceniczny, urągający? Veto, no pasaran! (Jarry komentuje list do Wyborczej)

"Ofelie", spektakl z nagością


W Gazecie Wyborczej Toruń, z piątku 27 stycznia, przeczytałem list, który wprawił mnie w osłupienie. Nieznany mi wielbiciel teatru, pan Wiesław Skwira podpisujący się jako "Torunianin", sprowadza w nim do pionu teatr toruński za: nagość, przekleństwa i obrażanie uczuć religijnych.  Oczywiście żąda naprawienia "występków", bo "płaci aktorom" jako podatnik. A ja na takie listy mówię DOŚĆ!


Powiem krótko - moim zdaniem w XXI wieku, w dużym europejskim kraju, takie "inkwizytorskie" teksty powinno się z marszu kierować do archiwum. Ale skoro jest publikacja, to będzie odpowiedź. Odpowiem, bo czuję jakby list skierowano też do mnie. 


Akt pierwszy

Po pierwsze "wulgaryzmy"

Czytam pismo pana Skwiry:

Nie chcę słuchać tych przekleństw wypowiadanych w pięknej scenerii toruńskiego teatru.

Chodzi o "brzydkie wyrazy" jakie padają w tekstach siedmiu sztuk wystawianych w ostatnich latach w TWH (Teatr Wilama Horzycy). Dokładnie 7, bo pan Skwira zamieścił na końcu listu liczbowe podsumowanie przestępstw toruńskiej sceny.

To poważne żądanie, bo pisząc: "nie chcę słuchać", Autor proponuje najzwyklejszą cenzurę. Wg jego wizji, teatr toruński powinien odrzucić połowę dorobku ludzkości w zakresie dramaturgii teatralnej, bo padają tam tzw. brzydkie wyrazy.

Ale kto miałby decydować jakie wyrazy są "be", a jakie "cacy"?  Pan Wiesław Skwira? A dlaczego nie pan Grzegorz Giedrys z Gazety Wyborczej? Przecież też bywa w teatrze.

Sztuka teatralna jest autonomicznym, samodzielnym dziełem twórcy i nikt, pod żadnym pozorem, nie ma prawa ingerować w to dzieło. Takie ingerencje są obrazą i poniżeniem dla artystów. 

A uczucia?

Pięc róż dla Jennifer - spektakl wulgarny

Po drugie "uczucia religijne".

Uważam, że religijnych emocji nie powinno się oceniać, ale tylko dopóty, dopóki nie szkodzą one innym i nie narzucają siłą własnej wizji świata i Boga. Moim zdaniem pan Skwira niestety to robi w swoim liście. 

Odcina też dyrekcji TWH dostęp do kolejnych 30% dorobku światowego teatru, literatury i kina, przepełnionych przecież sporami z Bogiem (z Bogami). Np. taka książka (i film) "Imię róży" Umberto Eco. Roi się w nich od psycholi, morderców, szaleńców i dewiantów w zakonnych habitach. A jakoś jednak nikt nie przeczy, że to wielkie dzieło, wnoszące wiele także, w duchowość chrześcijańską.

Sposób myślenia jaki znajduję w liście pana Skwiry, moim zdaniem prowadzi do najczęstszego błędu w kwestiach religijnych - utożsamiania munduru z człowiekiem.

Założenie sutanny czy habitu, nie czyni człowieka świętym. Żarty z człowieka w takim stroju nie są żartami z religii i wiary.

No i powiedzmy sobie szczerze, krytykować kabaret aktorski ("Loża Kopernika") za żarty. Krytykować kabaret? Za żarty? Nie skomentuję.

I akt trzeci.

aktorzy kabaretu "Loża Kopernika" po spektaklu

Po trzecie "obsceniczne sceny".

Zdarzają się one - na razie! - stosunkowo rzadko, ale już teraz warto się temu przeciwstawić

Nie wiem co pisać i nie mam siły podnieść rąk, które opadły na ziemię. Pada tu znowu postulat CENZURY - prewencyjnej i totalnejDo tego mającej za nic dorobek kultury światowej.

Sztuka europejskiego kręgu kulturowego, od zarania bazuje na pięknie nagiego, ludzkiego ciała.

Zapewne znacie takie dzieła jak Wenus z Milo czy Doryforos Polikleta (V. wiek p.n.e.). Albo nieco później - Dawid Michała Anioła (XVI wiek n.e.), religijne malarstwo Cranacha (XVI w.), Rubensa (XVII w.) etc. Niestety Autor drąży dalej:

Sceny te można z powodzeniem zastąpić inną formą wyrazu, nie upokarzając nimi artystów. 

Panie Autorze listu, moim zdaniem to Pan upokarza artystów tym tekstem, sugerując im bezwolną zgodę i ślepe uleganie nakazom. 

Żaden z aktorów i aktorek nie musi występować nago. Każdy z nich ma prawo tego odmówić i odmawia, gdy nie widzi w tym sensu artystycznego związanego ze sztuką. 

Oni grają tak świadomie, bo uważają, że akurat w tym momencie, nagość odda najlepiej intencje autora i reżysera sztuki. Nie słyszałem, by w TWH, za sceną organizowano akcje przymuszania kijem czy batem do rozebrania się na scenie.

Nagość to nagość, nic więcej i nic mniej. Sztuka czyni nas nagimi wobec wielkich pytań i odpowiedzi jakie przed nami stawia.

Dzięki próbie odnalezienia odpowiedzi na te pytania, możemy odrodzić się nadzy i ubrać w jej szaty.  Jezus też urodził się nagi i aż świerzbi mnie, by zapytać czy powinno się to ocenzurować?

A teraz pora na ostatni, bardzo osobisty akt

Doryforos
Akt czwarty - własny

Najbardziej zabolał mnie jednak ostatni "postulat" autora. Zaznacza on, że teatr toruński finansowany jest z pieniędzy podatnika w związku z czym on - podatnik - "nie chciałby aby...".

No to teraz będę nieprzyjemny.

Akt czwarty - cześć pierwsza

Jestem podatnikiem tak jak Pan i nie życzę sobie, by finansowano z pieniędzy budżetów lokalnych i państwowych wydarzeń, których nie popieram. Zwłaszcza takich, na jakie dobrowolnie nie dałbym złotówki. Na przykład (poprzez odpisy z podatku) nazistowskich, polskich organizacji typu "Duma i Nowoczesność". 

Jestem takim samym podatnikiem jak Pan i też daję z podatku na toruński Teatr. Ale mam wobec niego zupełnie inne wyobrażenia niż Pan i w 100% się z Panem nie zgadzam. I co teraz? 

Nic, bo zdaję sobie sprawę, że dając kilka złotych z podatku nie dostaję prawa do wpływu na całą instytucję. Pan i ja nie kupujemy Teatru za te grosze, tylko go współfinansujemy. Zyskujemy tym samym prawo do zabierania głosu, ale nie do żądań.

(A przy okazji zapytam: czy wie Pan ile środków bezpośrednio trafia do TWH od Pana?) 

Akt czwarty - część druga

Mam szczerze dosyć sztorcowania nas za to, że pracujemy w sferze budżetowej! Pracownicy instytucji dofinansowywanych z budżetu państwa czy samorządu nie są niczyimi niewolnikami i nie muszą przepraszać za to, że pracują w takich instytucjach.

Nie pozwalam, na traktowanie nas - bo też w takiej instytucji pracuję - jak dyspozycyjnych służących.

Za pieniądze z budżetu działa też służba zdrowia, szkoły, komunikacja i miejska. Dlaczego Pan nie zasypuje ich żądaniami? A przecież to takie proste - pielęgniarka odburknęła w miejskim szpitalu pacjentowi - zdjąć pielęgniarkę z afisza!

Ludzie trzymani za pysk

Artystów, animatorów i organizatorów kultury traktuje się w Polsce w sposób poniżający, z wyższością wobec "zgrai darmozjadów" na państwowym garnuszku

Polacy rozliczają wielkich reżyserów, aktorów, aktorki, twórców wystaw, kuratorów w centrach sztuki bo "im płacą z podatków". Brzmi to tak, jakby za kilka złotych każdy podatnik stawał się właścicielem grupy niewolników. Czy to z teatralnego, muzealnego czy galeryjnego zespołu. Ja bym nie śmiał tak powiedzieć.

Kultura jest dobrem narodu. Ubrana czy naga, daje nam ostoję na nadchodzące wieki.

Gdyby nie wspólna kultura, podzielona na trzy mocarstwa Polska, nigdy by nie utrzymała całości i nie przerwała zaborów. 

Na sam koniec zostawiłem najsmutniejszy wniosek.

Wojna domowa w Jemenie, 2017. Dziecko zabite w zamachu na meczet Houti w mieście Sanaa (fot. Khaled Abdullah/Reuters)

Teatr żeby był dobry - musi być wolny

Teatr żeby poruszać serca, dusze i umysły, musi być wolny, kontrowersyjny, musi mówić współczesnym językiem. Musi bo nasz świat jest w tej chwili piekłem - Syria, Somalia, Jemen, uchodźcy w Europie, fawele Rio de Janeiro, największa na świecie przestępczość w RPA, mordy kobiet w meksykańskim Juarez. W internecie jednym kliknięciem myszki dostęp do hard-porno ma każde dziecko, w telefonach za darmo można instalować aplikacje do szybkich sex-randek (rozmawialiśmy o tym na ostatnim Klubie Zasadniczo Dyskusyjnym o cyberprzemocy).

I co, teatr ma teraz udawać, że jest XIX wiek i obowiązuje wiktoriański savoir-vivre? Że w salonie nie wolno przeklinać i psuć powietrza? Mamy mówić "azaliż droga pani", kiedy wszyscy mówią "czego babo?"
W Syrii islamiści obcinają ludziom głowy tępym nożem (widziałem na youtubie pełną relację z tego czynu), a Pan drogi Autorze o tym, że ktoś żartuje w stroju zakonnicy?

Byłem na "Klątwie" Frijlica w Teatrze Powszechnym. Nigdy bym takiego spektaklu nie wystawił, a niektóre sceny sprawiły mi ból, bo niestety w straszny sposób wykorzystywano symbole chrześcijańskie. Ale także nigdy bym takiej sztuki nie zakazał, bo jest potrzebna by rozumieć CAŁY nasz świat.

Dajmy artystom, animatorom i producentom sztuki spokojnie pracować. Dajmy im tworzyć z serca, zgodnie z sumieniem i bez strachu, że ktoś ich rozliczy za coś absurdalnego. 
Dajmy im prawo do wolnego ducha.


Każdy z nas tego pragnie.




Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata