Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

"Punkt Przegięcia" - historia niebywała

"O to chodzi że przegięcie już nastąpiło, trzeba je więc wyprostować". Hasło jak ulał pasujące do dnia dzisiejszego. A powstało w pierwszej połowie 1988 roku w V LO w Toruniu. Było mottem pierwszego numeru gazety "Punkt Przegięcia", którą wraz z Adamem Romańskim wydawaliśmy w naszym liceum. Obaj byliśmy wtedy w III klasie, wokoło wrzało - ponownie na scenę wkroczyła odrodzona Solidarność, znów można było publicznie używać nazwiska Wałęsa, a dotychczasowy system wyraźnie się walił. Nasza gazeta była pierwszą w "piątce" uważanej ówcześnie w Toruniu za najbardziej zbuntowane liceum. Z tym że my nie byliśmy zaangażowani politycznie. Mnożące się wokół trzepane na nielegalnych powielaczach "bibuły" (nielegalne gazetki) walczyły z komunizmem, a  my tymczasem piętnowaliśmy bezsens systemu nauczania, tępotę i wsteczność programów szkolnych, a przede wszystkim dawaliśmy szansę na otwartą wypowiedź i śmialiśmy się na głos.



Właśnie ten dominujący w "Punkcie Przegięcia" rys ironiczno - satyryczny był kością w gardle pism młodzieżówek "wolnościowych". Generalnie uważały one, że nie wolno się śmiać, a należy walczyć. Z tym że nie do końca wiadomo z kim i o co. Nawet jedna z nich o oryginalnej i mocno niezrozumiałej nazwie "Pochop" skrytykowała nas publicznie i zarzuciła "zależność od dyrekcji szkoły", co miało oznaczać, że co najmniej jesteśmy najgorszą swołoczą nie wspierającą przemian w Polsce. Czas pokazał, że raczej to my mieliśmy rację, dyskutując o tym co dotyka ludzi bezpośrednio oraz trzymając dystans do bieżącej polityki, która błyskawicznie zeszła na psy (te Pasikowskiego także).


Skąd nagle wpis o "PP"? Przeglądanie prywatnego archiwum czasami daje takie właśnie odkrycia jak znalezienie prawie kompletnego zbioru numerów "PP" dokumentujących niezwykle ważny moment w historii Polski, Torunia i zwykłych toruńskich licealistów, którzy bardziej bali się matury niż
wejścia "Ruskich"... Postanowiłem zdigitalizować ten zbiór (po ludzku mówiąc - zeskanowałem go) i udostępnić chociażby jeden numer. Może licealiści z "Piątki" sprzed 25 lat uronią łzę, a archiwiści się zachwycą. W każdym razie każdemu kto chce dostać skany wszystkich numerów "PP" nie odmówię, wystarczy napisać do mnie na office.kontakt.pr@gmail.com.


Pismo "Punkt Przegięcia" ukazywało się w latach 1988 (start około marca - kwietnia) - 1990 (maj). Mimo, że nie stać było nas na druk, maszyny do pisania, a o składzie komputerowym wtedy nawet nie marzono - wydaliśmy 14 numerów, a przez redakcję przewinęło się wielu ciekawych ludzi. "PP" spowodował powstanie konkurencji, czyli ruchu wydawniczego w V LO.  Pojawiły się  pisma "Kosiara" (redagowana przez znanego dzisiaj wielu prof. Tomasza Szlendaka z UMK) czy "Jajco" i "Kopara". W pewnym momencie sami wydaliśmy sprzeciwiający się nam samym dodatek do "PP" pod nazwą "Punkt Przylizania", który zdecydowanie walczył z linią "Punktu Przegięcia" (znajdziecie go poniżej)
Oj działo się. Wspomnień kombatanta koniec, poniżej reszta numeru 10. , jubileuszowego z 1990 roku.








Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata