Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Ojcze-klik-nasz. Czyli modlitwa na komórki.

Dzięki serwisowi Modlitwa w drodze, możesz każdego dnia przeżyć kilka minut skupienia w swoim zabieganym życiu. Słuchaj Słowa Bożego, módl się nim i wprowadzaj je w życie". To słowa, które wprowadzają nas do jednego z najciekawszych rozwiązań mobilnych z jakim zetknąłem się ostatnimi czasy.

Serwis http://modlitwawdrodze.pl umożliwia wierzącym katolikom modlenie się w najbardziej nietypowych miejscach, sięganie do skarbca modlitwy w korku ulicznym, podczas biegania czy w pracy. Serwis przygotował zakon Jezuitów. "Modlitwa w drodze" to nie tylko strona www, ale i darmowa aplikacja na telefony i tablety [Android/iOS]: "Usprawni ona aktualizowanie modlitw, pozwoli na komentowanie i łatwe zarządzanie ulubionymi plikami". "Aktualizowanie modlitw" - to brzmi mocno...


Ale wbrew pozorom uważam pomysł Jezuitów za znakomite wyjście naprzeciw współczesnemu człowiekowi, który żyje coraz bardziej w swoim smartfonie. Własciwie są już tacy, którym smartfon przesłonił fakt istnienia normalnego życia. Ale zaraz, co jest niby dziś "normalne"? Przecież dla smartfonowców, fanów social media i ludzi oszalałych na punkcie nieustannego bycia online, to właśnie życie "poza ekranami" nie jest normalne.

wizytówka nowego serwisu
I dla nich jezuici wymyślili tę drogę do Boga. No bo skoro już blisko 50% Polaków ma smartfona i przeciętnie spędza na wgapianiu się i macaniu jego ekranu 119 minut dziennie (najnowsze dane), to bogiem staje się dla nich właśnie smartfon. Kiedy więc Bóg (ten właściwy) wyskoczy z ekranu, stanie się dla nich ważny, bo znajdzie się w ich świecie. Skoro "bycie-stale-online" staje się protezą bycia naprawdę wśród ludzi i realnych relacji emocjonalnych, trzeba to brać pod uwagę.

Nawet jeżeli jesteś akurat przeciwnikiem smartfonów, tabletów, pokolenia mobile i social, to nie ma wyjścia - musisz się z tym liczyć, że niedługo ekrany, ekraniki i ekraniska zdominują nasz świat. Już dzisiaj "rządzą" technologie i skróty RWD, NFC, CTR, czy "beacon". Media stają na głowie by zmieścić się na ekranach smartfonów, a amerykański Newsweek decyduje zakończyć wydawanie wersji papierowej i zostaje jedynie na mobilnych ekranach.

Dlatego modlitwa na te nośniki chyba powinna być traktowana jako coś normalnego. "Chyba", bo sam czuje pewien dyskomfort, gdy proponuje się modlitwę do wyboru - na Androida lub na Appla. Kiedyś była to raczej sprawa wewnętrznego skupienia, wyciszenia i pewnej samotności... Ale to pewnie efekt mojego podeszłego wieku. Nowinki muszą się nieco u mnie "uleżeć", bo pamiętam jeszcze czasy gdy były 2 programy w TV i to tylko przez kilka godzin, a na telefon do drugiego miasta czekało się godzinę.

W każdym razie no to "Ojcze-klik-nasz"!

Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata