Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Niemcy dostali pomnik od Chińczyków. Pomnik Karola Marksa. I co z tego wynika?

Pomnik Karola Marksa w Trewirze / fot. RONALD WITTEK/EPA

W Trewirze (Niemcy) odsłonięto pomnik... Karola Marksa! Trewir to jego rodzinne miasto (Stadt Trier). Ale "zagwozdka" tkwi gdzie indziej. Miały w tym swój udział "małe chińskie rączki". Wróóóóóć! To były już niestety "duże chińskie łapska". Pomnik Marksa ofiarowały bowiem miastu chińskie władze państwowe... 

Chiny po raz pierwszy, tak oficjalnie wyeksportowały i narzuciły ważnemu, europejskiemu państwu, swoją ideologię. Władze Niemiec nie mogą nic zrobić z tym, że władze Trewiru przyjęły od grzecznych i ofiarnych Chińczyków pomnik filozofa, którego nauki doprowadziły, pośrednio, do powstania komunizmu i śmierci dziesiątek milionów ludzi (upraszczam). Ale dla komunistycznych Chin twórca "Manifestu komunistycznego" nadal jest fundamentem państwowej tożsamości.

Od dawna interesuje mnie rodzący się na wschodzie nowy ład geopolityczny. Pozwólcie, że Wam o tym opowiem i zaproszę do poświęcenia 3'45'' czasu na przeczytanie tego tekstu (sprawdzone ze stoperem).

Wielokrotnie pisałem o rosnącym wpływie Chin na niemalże każdy element naszej rzeczywistości. I nie chodzi o chińskie sklepy, ale o realne działania i wpływanie na rządy, polityków i nasze otoczenie.

Dlaczego warto się nad tym pochylić?

Zdaję sobie sprawę, że dla 95% z nas, ważniejsze jest to, czy mamy 500+, czy Lewandowski nie złamie nogi, czy Kaczyński pokona Tuska. Ale czasem warto spojrzeć na świat szerzej.

Polskie media tego nie ułatwiają. Wszystkie serwisy informacyjne sieką nam głowy nieustającymi "newsami" z linii PIS-PO-Nowoczesna. Dziennikarze polscy nie wychylają nosa i umysłu poza naszą wieś spokojną. Nawet chlubne wyjątki jak "Raport o stanie świata" Dariusza Rosiaka w Trójce, wiosny nie czynią (więcej takich linków pod tekstem).

A tymczasem, powoli, na Dalekim Wschodzie rodzi się nowy porządek światowy. Chiny - gospodarczy kolos - dążą do uzyskania porównywalnej potęgi w polityce siłowej. Na tyle, by wygrać ewentualną wojnę w swojej strefie wpływów. A jest ona ogromna, dlatego w narastający konflikt z chińskimi interesami weszły już Japonia, Filipiny, Wietnam, Australia i USA. 

Ale o co chodzi?!, czyli Spratleje

Popatrzcie na te fotki. Nieźle wygląda, nie? I to towarzystwo wybiera się na Spratleje

Chińska Armia Ludowo - Wyzwoleńcza

Spratleje to nie nazwa nowych smartfonów. To wysepki na środku Morza Południowochińskiego. Obok nich leżą jeszcze Wyspy Paracelskie. Oba te archipelagi skał wystających z wody stały się centrum narastającego konfliktu. Z ich powodu wietnamskie statki wojenne staczają bitwy na armatki wodne z chińską marynarką, która z drugiej strony wykonuje takie manewry,  jak próba staranowania australijskiego niszczyciela. Na co komu te kupy skał?

Krótko: ten kto ma jedną z takich skał, może uznać ją zgodnie z prawem międzynarodowym za swoje terytorium i wtedy na odległość 200 mil morskich od wysepki, rozciągnąć swoją strefę ekonomiczną. Chińczycy do podziału Spratlejów i Paracelsów zabrali się za to ostro. twardo twierdzą, że to ich teren. Kilka innych krajów i USA kontrują, że to teren międzynarodowy, ale od kiedy Stany wysłały swoje okręty by to przypieczętować, zrobiło się gorąco.

Chińczycy jednak się nie przejmują i prą do przodu budując... "wyspy-lotniskowce".

Jak? Dosłownie, usypując nowe wyspy tak, by udało się tam pomieścić wojskowe lotnisko i dzięki temu, zyskać kontrolę nad tysiącami kilometrów morza.

Chiński Kanał Sueski

Chiny prowadzą politykę bardzo mądrą i zgodną z naukami swego wielkiego taktyka Sun Tzu. Uprzedzają ruchy przeciwników (wrogów?) o wiele lat. Europa i USA dopiero obudziły się dopiero niedawno odkrywając, że Afryka należy gospodarczo do Chin (np. 20 proc. zysków koncernu Huawei generowane jest w Afryce)

Kompletne zagubienie Zachodu pokazuje też casus Pakistanu i Dżibuti.

Pakistan pewnie znacie, a Dżibuti to taki mikrus na wschodzie Afryki. Ale mikrus świetnie położony - dokładnie jak Gibraltar strzeże wyjścia z Morza Śródziemnego, tak Dżibuti pilnuje wyjścia z Morza Czerwonego, a przez to - całego światowego ruchu morskiego idącego przez Kanał Sueski.

Chińczycy w obu tych krajach budują/kupują swoje bazy i porty wojenne. Jak? Kupili ziemię i tyle. Kasę mają, zarobili m.in. na tym co kupujemy w Polsce w "chińskich sklepach", na elektronice Huawei i Asusa, milionach "markowych" produktów, które koncerny robią systemem "Moja marka + made in China". Sami zapłaciliśmy za te porty.

Popatrzcie na mapkę - ona pokazuje, jak mądrze myślą Chińczycy.



Jak Chiny agitują nas przez Cinema City

Piszę to wszystko, bo obserwuję te zmiany z zaciekawieniem i chcę się z Wami tym podzielić. Ale są też inne metody wpływu jakie stosują Chiny i one z kolei mnie już niepokoją. Niezauważalna socjotechnika w mega-skali.

Chińczycy dbają bowiem o to, by niezauważenie wnikać w umysły miliardów ludzi na świecie. 

Przykładem jest korzystanie z machiny Hollywood. Nie jest tajemnicą, że od kilku lat, w największych superprodukcjach lokowane są chińskie miliony dolarów. Ale coś za coś - od kilku lat w drugoplanowych, ale wyrazistych rolach pojawiają się postaci odgrywane przez aktorów z Chin.

Przykładów jest wiele, jednym mógłby być blockbuster "Dzień Niepodległości: Odrodzenie" z Liamem Hemsworthem, Jeffem Goldblumem i Charlotte Rampling. Zgodnie z wspomnianą zasadą dowódcą głównej bazy jest Komandor Jiang (Chin Han), a bohaterskiego, amerykańskiego pilota (Hemsworth) wspomaga równie bohaterska pilotka chińska (w tej roli Angelababy). Film zarobił na świecie 389 681 935 dolarów.

Angelababy w "Dniu Niepodległości: Odrodzenie"

Mądra polityka budująca mocarstwowość na wielu frontach. Ale pamiętajmy - dla Chin budowa mocarstwa jest tylko powrotem do stanu, w jakim już były - na wieki przed europejskimi barbarzyńcami Imperium Chińskie znało pismo, sztukę i proch. Teraz chce wrócić na należne mu miejsce w świecie.

I po co o tym pisać panie?

Piszę o tym tylko po to, byśmy byli świadomi tego, że także i nas - w Toruniu, Bydgoszczy, Kaliszu czy Kielcach - dotyczy to, co dzieje się na Morzu Południowochińskim. I po prostu warto się w tym orientować, żeby potem nie być zaskoczonym.

No i dlatego by przypomnieć, że świat naprawdę nie obraca się wokół posłanki Pawłowicz, Ryszarda Petru i Antoniego Macierewicza.

***
jeżeli chcesz dostawać na maila informacje o kolejnych tekstach Jarrego, wyślij pusty mail na jarry.rysunki@gmail.com z tematem "TAK" 😊

***
PS: dla poszerzenia spojrzenia polecam 

Z ostatniej chwili!




Chiny zakazały kreskówki "Świnka Peppa" jako zagrożenia dla państwa chińskiego.

Chiny wytoczyły wojnę dziecięcej kreskówce "Świnka Peppa". Obecnie jest tam zakazana, a jej pokazywanie jest ścigane prawnie. Stała się bowiem znakiem kontestatorów obecnego systemu.
Więcej tutaj





Popularne posty z tego bloga

"Jej dziura chce kocura, co w pi**e jej pohula" Czyli jak dostałem propozycję współpracy

Estetyczna kastracja - to plan dla uczniów polskich szkół na najbliższe lata