Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Klub Zasadniczo Dyskusyjny #12

Obraz
Kino “superbohaterskie” jest jak disco-polo. Szkodzi swojej dziedzinie sztuki. Jedno filmowi, drugie muzyce. Dlatego podczas najbliższego Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego, na którym podyskutujemy pod hasłem "kino dokumentalne vs. blockbustery", nie zamierzam być delikatny. Jeżeli ktoś wkurzy się, tym o co napisałem poniżej, zapraszam na Klub, 19 maja do Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Chętnie podyskutuję.

Uciekają wam pieniądze Torunianie

Obraz
Torunianie często i gęsto chwalą się tym, że Toruń to "miasto kultury". Niewątpliwie to prawda. 1500 małych i dużych wydarzeń, rocznie, stawia nas wśród kulturalnych potęg w Polsce. A nawet (w naszej klasie) w Europie. 
Torunianie chętnie uczestniczą w tych wydarzeniach, najchętniej w darmowych, chociaż teatr, Cinema City, Jordanki, Dwór Artusa czy Od Nowa na pustki nie narzekają.
Niestety na chwaleniu się i uczestnictwie kończy się głębsze zastanowienie nad całokształtem kultury w mieście. A warto, bo kultura to nie tylko trzech tenorów, niezły spektakl czy fajny film. 
Kultura to realne pieniądze wydawane z mojej / Twojej / naszej kieszeni. Każdy Torunianin płacąc podatki, utrzymuje miejskie i wojewódzkie instytucje. 
To głównie z naszych środków - wspomaganych przez pozyskane dotacje i sponsorów - finansowane są programy takich miejsc jak Baj Pomorski (miejski), Teatr Muzyczny (wojewódzki) czy Centrum Sztuki Współczesnej (miejsko-wojewódzkie).
Nie są to małe pieniądze. CSW…

Skończył się hiszpański sen Torunia

Obraz
W poniedziałek 4 kwietnia, zakończyła się dla mnie pewna era. Era walki o Europejską Stolicę Kultury dla Torunia. Ktoś powie, że koniec był w 2011. Formalnie tak, ale klamrę zamyka poniedziałkowe przegłosowanie przez komisję kultury Rady Miasta wycofania się z umowy o współpracy z hiszpańską Pampeluną.
Gdy pracowałem przy naszej kandydaturze, współpraca z Pampeluną była lansowana jako największy międzynarodowy motor naszych starań. "W parze" z tym miastem z Nawarry, znanym z arcy-katolickiego uniwersytetu i dorocznej, ulicznej gonitwy młodych szaleńców ściganych przez stado byków mieliśmy zdobyć Tytuł. Tyle, że była to "para jednoosobowa". Jednoosobowa z naszej strony.
Podryw bez szans

Powiem szczerze, od początku uważałem, że ta współpraca nie przyniesie nam sukcesu i na tym tle zgrzytało między mną i "górą". Co gorsza, strona hiszpańska zachowywała się jakbyśmy byli uprzykrzoną muchą, a nie potencjalnym partnerem. I faktycznie nic z tego nie wyszło. Bo c…